Krytycznie o GRACH ~i nie tylko...~
Blog > Komentarze do wpisu
DONOS: Zielony Ziomal Pogrywa – kolejny na ringu dystrybucji cyfrowej

Steamy, Impulse’y, GamersGate’y, Metaboli, Direct2Drive’y, EA Store’y i inne – tak wygląda rynek cyfrowej sprzedaży gier PCtowych. To, że pojawił się kolejny gracz wydaje się niezbyt zaskakujące. Gracz ten zwie się z lekka dziwacznie, a mianowicie: „Green Man Gaming”. Warto niemniej przyjrzeć mu się z bliska…

GMG

Co jest takiego zaskakującego w „Zielonym Ludku”? Ano, i tu szykujcie się na małe zaskoczenie, możliwość „oddawania” gier! Jeżeli zakupimy jakiś tytuł i – z tylko znanych nam powodów – uznamy, że zakup nie był sensowny – możemy pozycję zwrócić. Oczywiście nie za 100% ceny, ale pewien jej ułamek sprzedawca nam jak najbardziej odda. Wysokość zwróconych pieniędzy jest różna w zależności od tytułu i waha się pomiędzy 30 a 75% (najczęściej 40-50). Można porównać to do sprzedaży gier używanych, kiedy pozbywamy się tytułu, odsprzedając go osobie trzeciej za np. połowę ceny. Niestety nie wiem do końca, w jaki sposób MGM zwraca pieniądze (czy też płaci za „sprzedaną” przez nas grę), wydaje mi się, że zasila nimi „kredyt” klienta i ten może owe pieniądze wykorzystać do woli w sklepie. Zwrot w takim razie jest „fikcyjny”, klient nie dostaje pieniędzy „do ręki”, te są ciągle na koncie sprzedawcy, ale kupujący ma chociaż – do czego to się chyba ostatecznie sprowadza – wymienić jeden produkt na inny. Za… „dopłatą”. Ciągle nie jest ultra-różowo, ale sytuacja prezentuje się lepiej niż np. na Steamie. Podkreślam jednak: są to MOJE PRZYPUSZCZENIA, nie wiem jak ten cały mechanizm działa, więc traktujcie to silnie w kategoriach „CHYBA”.

Na otwarcie sklepu właściciel przyszykował ciekawą promocję: sześć gier za… 0.01 funta! Tak, tak moi drodzy, to gdzieś… 0.05 zł! Warto zwrócić uwagę tutaj na Necrovision: Lost Company, Darwinię, Uplink oraz World of Goo (The Humble Indie Bundle kończy się za kilka godzin, więc jeśli ktoś nie zdąży…). Cztery świetne gry za… 20 groszy! (+ ew. koszta pośrednie, przewalutowanie itp.) Grzech nie skorzystać.

Tak jak Steam czy Impulse, GMG korzysta z własnego klienta, ten tutaj zwie się „Capsule”. Używamy go do kupowania gier, zarządzania kontem (można robić to z poziomu przeglądarki) czy też pobierania, instalowania oraz aktywowania tytułów (przez przeglądarkę nie ma już takiej możliwości). Aby odpalić później już samą grę, Capsule nie jest nam potrzebny. Interfejs sklepu, a w tym także „Kapsuły”, jest – delikatnie mówiąc – koszmarny. Dla przykładu: nie podawajcie polskich znaków przy wpisywaniu danych podczas zakupu – wszystko się rozsypie i serwer przywita Was błędem: toną krzaczków, innych niezidentyfikowanych znaków i długaśnym „error logiem”. Dalej: nie próbujcie pobierać kilku tytułów na raz, mi zaczęło wszystko wariować, świrować i w praktyce nic się nie pobrało, chociaż Capsule uroczyście poinformowało mnie o zakończeniu ściągania (tak, tak, 4GB w przeciągu sekundy, bo uwierzę ;)).

Na ten moment liczba dostępnych w sklepie gier nie powala, możliwości płatności ograniczają się tylko do karty kredytowej/debetowej (PayPal? zapomnijcie!), klient czy sposób działania samej strony wołają o pomstę do bóstw Olimpu, system wymiany gier może okazać się lekko rozczarowujący itd. Tak czy siak, warto dać „Zielonemu Graczowi” szansę, gdyż wydaje się, że próbuje zrobić kroczek w dobrą stronę. Myślałem, że Stardock - zwłaszcza po swojej „Karcie Praw Gracza” - prędzej spróbuje jako pierwszy wprowadzić jakieś innowacje do cyfrowej sprzedaży gier.

PS Do tego Uplink, WoG i Darwinia łącznia za 0.03 funta… ahhh…

 

GREEN MAN GAMING

wtorek, 11 maja 2010, mis_iu

Polecane wpisy