Krytycznie o GRACH ~i nie tylko...~
poniedziałek, 19 kwietnia 2010
DONOS: Kazimierz Kaczor powraca, a Gamezilla dostaje 1000 punktów.

Gamezilla, a taki sobie blogowy "serwis" o grach komputerowych, załapał u mnie przed chwilą ogromnego plusa. Za pomysł genialny. Zerknijcie poniżej, a zobaczycie, co tak bardzo mi się spodobało:

http://www.gamezilla.pl/content/jedyna-taka-opowiesc-o-the-settlers-7-w-roli-glownej-kazimierz-kaczor

Kazimierz Kaczor, pomijając oczywiście Jego dorobek aktorski, to postać znana starszym graczom dzięki jego "pogadanko-recenzjom" o strategiach, które popełniał w telewizyjnym "Joysticku" (lata 90e ubiegłego stulecia). Zgadnijcie, na jaki dziwaczny pomysł wpadła redakcja wspomnianej Gamezilli... poprosili pana Kazimierza o recenzję najnowszej części Settlersów. Oto stosowne wideo:

 

Kazimierz Kaczor, żebyście sobie zbyt dużo wcześniej nie pomyśleli ;), był i jest prawdziwym/realnym graczem. Nie, nie tylko "gadającą głową", On naprawdę lubi gry komputerowe ;). Oglądanie sześćdziesięciodziewięciolatka prawiącego o grach to rzecz dosyć niecodzienna, ale nadzwyczaj sympatyczna. Nie będę się czepiał dwóch lekkich "dziwadeł", które Kazimierz Kaczor popełnił, bo osobie mówiącej z głowy (a wygląda na to, iż wszystko szło na "żywca") różne rzeczy mogą czasami na język przyjść. Nie będę się czepiał tym bardziej, że słucha się tego wszystkiego nad wyraz przyjemnie.

Droga Gamezillo, czekam na więcej! Tym bardziej, iż skończyliście bardzo tajemniczo:

"Koniecznie zajrzyjcie też na Gamezillę jutro. Będzie warto."

PS Mówi się, że w Polsce granie postrzegane jest tak-i-owak (tz. wiecie jak :)), że osoby publiczne nie grają, że tym bardziej starsze nie grają, że ludzie o tym nie mówią itd. Ogólnie: tragedia. A tu proszę państwa, zapomnieliśmy (przyznaje się) o panu Kazimierzu (który na dodatek mógłby być naszym ojcem czy nawet dziadkiem, warto więc pokazać ten filmik wszystkim staruszkom nieprzekonanym do gier komputerowych/video).

niedziela, 18 kwietnia 2010
THE GUILD, czyli jak zrobić sobie serial, zdobyć sławę i kobiety - część 2/2
Druga część tekstu - pierwsza dostępna jest >>>TUTAJ<<<.

(więcej w rozwinięciu)

THE GUILD, czyli jak zrobić sobie serial, zdobyć sławę i kobiety - część 1/2
(tytuł roboczy: „THE GUILD, czyli jak zakochałem się w Felicii Day”)

Z ciekawości pogoogle’owałem co nieco, aby sprawdzić ile w polskim internece pisuje się o „The Guild” i ku mojemu sporemu zaskoczeniu, okazało się, iż niewiele. Wydaje się to na tyle dziwne, gdyż „Gildia” stała się sieciowym fenomenem na skalę światową, zdobywcą wielu „branżowych” nagród oraz synonimem „internetowej twórczości” (w najlepszym tego słowa znaczeniu). Czymże owa „Gildia” jest, zapewne zapytacie, oto odpowiedź: to tzw. ‘webseries’, co w naszym ojczystym języku można by najprościej określić mianem „internetowego serialu”.

(więcej w rozwinięciu)

poniedziałek, 12 kwietnia 2010
DONOS: Trials2-SE za 1/5 ceny!

 

TRIALS2

Jeszcze tylko dzisiaj i jutro można nabyć w oficjalnym sklepie RedLynx ich Trials2: Second Edition po promocyjnej cenie - 1,99$! To niecałe sześć złotych! Dla tych, którzy nie kojarzą gry: to całkiem trudna zręcznościówka w 3D, w której musimy na motocyklu pokonać odpowiedni tor przeszkód. Kojarzycie polską Elastomanię? Tutaj idea jest zbliżona. Gra jest naprawdę niezła. Jakby ktoś nie wiedział to dostępne na Xboxie360 Trials HD jest właśnie konsolowym (i podrasowanym) wcieleniem tego tytułu.

LINK DO SKLEPU REDLYNX


[AKTUALIZACJA]

Właśnie dokonałem zakupu. Dla tych, którzy nie są pewni: pomógł mi w tym mBank i Visa Electron, a całkowity koszt zakupu, wraz z przewalutowaniem, wyniósł mnie 5.79zł. Jak widzicie - wyszło całkiem mało :). Dobra, szczerze... pierwszy raz użyłem tej przeklętej karty żeby zapłacić przez interent ;).

Żałoba?

Mamy żałobę, państwową. Śmierć człowieka jest tragedią, zawsze: każde życie ludzkie jest cenne i jego utrata potężnym ciosem dla bliskich. Nikomu nie życzę śmierci i współczuję każdemu, kto pożegnał się z życiem brutalnie odebranym mu przez „jakże miłościwego i kochającego swoje dzieci” zbieracza serc.

Patrząc na nasze społeczeństwo doszedłem do wniosku, że żyjemy w bardzo dziwnym świecie, świecie pozy i hipokryzji. Ludzie uwielbiają śmierć, śmierć masową i widowiskową. Codziennie w naszym kraju giną dziesiątki ludzi: w wypadkach samochodowych, pokonani przez chorobę czy w każdy inny sposób. To są naprawdę duże liczby, nie robią one jednak na nikim żadnego wrażenia. Jedna ofiara – trudno, dwie – „e, tam”, dopiero jak umiera ich cała grupa, jednocześnie, w tym samym miejscu i czasie, dochodzi do zbiorowego „płaczu”. Setka zgonów, mówiąc brzydko, rozrzucona po całym kraju to pestka – żałoby narodowej nie będzie, ginie setka w jednym miejscu, „najlepiej” w jakiejś katastrofie, „najlepiej”, aby wśród ofiar była jakaś persona publiczna – naród pogrążony w rozpaczy. Czy tu nie chodzi o życie ludzkie? Pan Kowalski ginący w kraksie mało, kogo interesuje, jeżeli zginie w karambolu – robi się ciekawiej, a jeżeli owy pan Kowalski to powszechnie znana osoba – dopiero mamy straszliwą historię. Śmierć, śmierci nie równa? Na pewno współczuliście biedakom, którzy z nieznanych mi przyczyn musieli przyjąć na siebie cały „gniew boży” i masowo ginęli w przerażającej zagładzie na Haiti. Okropna sprawa. Byliście jednak w owej mitycznej żałobie? Podejrzewam, że nie…

Samo pojęcie „żałoby” jest dla mnie bezsensowne. To poza, teatr, udawanie przed innymi. Jak dzisiaj pamiętam śmierć mojej ukochanej babci i, nie, nie byłem w żałobie. Nic mnie żadna żałoba nie obchodziła, nie obchodziło mnie, że „tak wypada”, że tego społeczeństwo się domaga. Byłem przeraźliwie załamany, zdruzgotany. Byłem smutny, nie miałem na nic ochoty, nie miałem ochoty na śmiech czy zabawę, ale nie dlatego, że „żałoba”, dlatego, iż – zwyczajnie – straciłem bliską dla mnie osobę, co było ciężkim przeżyciem. Czy płakałbyś za wspomnianym wcześniej panem Kowalskim, który mieszkał od Ciebie setki kilometrów, którego nigdy nie spotkałeś? Nie. Dlaczego? To całkiem ludzkie: nie znałeś go, nie był dla Ciebie nikim bliskim – nie byłeś z nim związany emocjonalnie. Fakt, życia człowieka zawsze szkoda, na pewno powiesz do siebie „to niesprawiedliwe”, ale na tym się to zapewne skończy. Zabrzmi to okropnie, ale nie rozpaczamy po tych, którzy nie byli dla nas ważni. Co zabrzmi jeszcze okropniej: rozsądniej byłoby nawet tego nie robić – popadlibyśmy w paranoję, gdyż codziennie śmierć zbiera ogromne żniwo. Myślicie, że ktoś poza Polską rzeczywiście przejął się katastrofą pod Smoleńskiem?

Poprawność polityczna – to kolejna poza, która wylewa się z naszych telewizorów, monitorów i stron gazet. „Nie wypada źle mówić o zmarłym” – tak, nie wypada, przynajmniej nie wypada czynić tego publicznie, w obecności bliskich zmarłego, na krótko po tragedii, kiedy napięcie jest przeogromne. Ludzie jednak zawsze popadają w skrajności: skoro nie można mówić źle to… wznośmy peany. Dlaczego zwyczajnie nie pokłonimy się nad zmarłymi i nie zamilkniemy? 50% Polaków miało serdecznie dość PiSu i prezydenta, nagle jednak po Jego śmierci okazuje się, że wszyscy Go uwielbiają. Śmierć nikogo nie oczyszcza – wierzcie mi. Nie uważam pana Kaczyńskiego za kogoś-bardzo-złego, daleki jestem od agresji i wyzwisk, ale – mówiąc szczerze – nie przepadałem za nim. I nie przepadam. Wyobraźmy sobie bardzo skrajny przykład, daleki jednak od przypadku zmarłego prezydenta: pogrzeb pijącego mężczyzny, który notorycznie gwałcił i bił swoje dzieci oraz żonę, z ust księdza padają słowa: „był wspaniałym ojcem i mężem”. Szkoda słów… Byłeś dobry – umierasz dobrym, byłeś draniem – umierasz draniem. Drodzy rodacy: zachowajcie dobre wychowanie, nie atakujcie – nie ma na to teraz czasu, ale bądźcie też uczciwi i nie udawajcie. Lepszy hołd i milczenie niż zręcznie skrojone kłamstwo pod publiczkę, pod poprawność polityczną. Ludzie mają swoje zdanie, mówią o tym we własnym gronie (tam gdzie wiedzą, że mogą), spytani jednak publicznie - może ze strachu, może z maniery – wiedzą, iż bez pozytywnego słowa o zmarłym zostaną w tempie ekspresowym zlinczowani.

Nie narzucajcie innym żałoby. Śmierć jest straszna, ale nie każdy będzie płakać po tym, po kim Ty płaczesz. Nie zawsze ten ktoś musiał być dla innych bliski. Katastrofa, o której ostatnio tyle się mówi, to straszna rzecz, zginęli ludzie – jeszcze straszniejsza, jednak… nie będę po Nich płakać. Dla mnie ta załoga niczym nie różni się od nieszczęśliwego pana Kowalskiego potrąconego przez samochód. Zginął człowiek, straciliśmy jedno życie, pan Prezydent nie był jednak dla mnie „nadczłowiekiem”, traktuję go tak samo jak owego nieszczęśnika zapomnianego przez świat. Współczuję - naprawdę, łzy zachowam jednak dla moich bliskich. Kiedy ginie ktoś z naszej rodziny (a może przyjaciel), to dla nas wielki ból, nie mamy jednak prawa narzucać innym własnych uczuć. „Normalność” innych nas denerwuje, dlatego gdyż sami przeżywamy tragedię. Idziecie sobie ulicą, uśmiechnięci, nagle pojawia się pewna osoba, która ma do Ciebie o to pretensje, nakazuje Tobie i innym „smutek”, gdyż straciła bliską osobę. Czy to jest w porządku? Nie. Spójrzcie na siebie, przeanalizujcie ludzkie zachowania, porównajcie je z własnymi i przestańcie pluć na tych, którzy nie podzielają Waszej rozpaczy*.

Jeszcze raz: współczuję, nie jestem w „żałobie”, nie narzucajcie „żałoby” innym, pamiętajcie – codziennie giną ludzie, pasażerowie feralnego lotu nie byli nadludźmi i nie różnią się od Twojego sąsiada, który zmarł na zawał serca…

* piszę o nastawieniu neutralnym, ataki to rzeczywiście - co już wspominałem - niezbyt uprzejme zachowanie, które powinniśmy tępić: cieszyć na pewno nie ma się z czego

środa, 07 kwietnia 2010
Roczek minął...

Dokładnie rok temu pojawił się pierwszy wpis na moim blogu, czyli: jakby nie patrzeć ma on dzisiaj swoje pierwsze urodziny :). Z ciekawości przeanalizowałem ileż to notek pojawiło się przez te 12 miesięcy i – ku mojemu zaskoczeniu – nie wyszło aż tak źle: jest ich łącznie 36 sztuk, czyli wypada po trzy na jeden miesiąc. Nie jest źle. Dobra… koniec żartowania: dobrze to na pewno też nie jest ;) – z tych wszystkich naliczyłem może z 7-10 mniej lub bardziej wartościowych tekstów. Bieda panie, bieda ;). Obiecywać nic nie będę bo i tak zdania nie dotrzymam, zwłaszcza teraz kiedy do człowieka dotarło, że czas w końcu zabrać się za pisanie tej przeklętej pracy inżynierskiej :). Te kilka osób, które od czasu do czasu tu zaglądają mogę jednak zapewnić, iż raz na jakiś czas coś napiszę – prawdopodobnie będzie to wyglądać tak jak wyglądało to przez cały miniony rok.

Żeby nie było za nudno myślałem o jednym z dwóch rozwiązań (lub ew. o obu jednocześnie). Pierwsze: założyć tego całego trendi-dżezi Twittera i kiedy nie będzie się miało za bardzo czasu, ani chęci rozpisywać nie-wiem-ile o jakiejś fajnej wieści z branży to zwyczajnie o tym – idąc po najmniejszej linii oporu – „ćwierknąć”, a blog pozostawić dla tekstów dłuższych. Drugie: dołączyć do jakiegoś innego, istniejącego blogu, tak jak jakiś czas temu uczynił to don_wroc_love lub po prostu założyć z innymi blogerami nowy, „zjednoczony” blog. Może właśnie lepiej się skrzyknąć w jakąś grupę i zawładnąć nad światem wspólnie, pod jednym szyldem? W końcu gdyby połączyć kilka średnio-często aktualizowanych blogów w jeden, powstałby twór nieco bardziej „żywy”, co by mogło przełożyć się na większe zainteresowanie internautów i konkretniejszą „wartość” owego tworu.

PS Mogę zdradzić, że od dłuższego czasu przygotowuję nieco obszerniejszy tekst, co więcej: nie jest to tekst o grach, ale poruszany w nim temat o nie jak najbardziej zahacza.

PSS Buahaha... ale wbiłem się z godziną - jest identyczna z godziną publikacji pierwzsego wpisu: to się nazywa rocznica, co do sekundy! ;)

piątek, 19 marca 2010
DONOS: "Gry dla Ciebie" - nowa tania seria od Techlandu

Techland, jak to Techland - za dużo rzeczy nie wydaje, w swojej ofercie ma czasami gry niezłe (jak np. Drakensang), ale przeważnie siedzi cichutko w cieniu CDP i Cenegi. Tanie serie wydanicze - u Techalndu próżno szukać tu super-ofert, mamy niby tą całą "Pomarańczową Serię", ale dobór w niej dostępnych tytułów nie powala, a tym bardziej ich cena nie należy do zachęcających (niemniej nie będę ukrywać, iż zawsze kibicowałem firmie, tak jak pozostałym mniejszym polskim wydawcom, z IQP i [uwaga!!!] CI na czele ;D). Wrocławianie jednak postanowili się przebudzić i odpalić nową serię, o jakże odkrywczej nazwie, "Gry dla Ciebie". Co tam mamy? Hmmm... Pomarańczową Serię :), ale są nowości i to wg mnie całkiem niezłe, co więcej: chociaż nie ogłoszono oficjalnej ceny, dużo wskazuje na to, że wahać się będzie ona między 10 a 20 zł (patrz: Allegro, gdzie tytuły te sprzedawane są po niecałe 14zł). Mnie osobiście zainteresowało Experience112 oraz Tension, potem ew. Call of Juarez i Windchaser. Ktoś rzeknie, że "szału nie ma", (prawie) wszystko to było już w różnych branżowych czasopismach (vide E112 czy Tension), lub do nich wkrótce trafi (w tym numerze CDA mamy… Drakensang!!!). Fakt, ale osobiście jakoś nie uznaję "gier z czasopism", jeżeli mam możliwość zakupu innego wydania, nawet za te 5-10 zł drożej to wcale się nie zastanawiam (za 10-15zł biorę Experience'a oraz Tension bez większego namysłu). Jeśli cena gier nie przekroczy 15/20zł, jeżeli Techland postara się o nieco częstsze aktualizacje to GdC mają szansę trafić do świadomości graczy i stanąć obok eXtra Klasyki oraz Kolekcji Klasyki, czego niniejszym Techlandowi życzę :).

Pełna lista tytułów z serii:

• 9 kompania
• Call of Juarez
• Chrome
• Chrome SpecForce
• Experience 112
• Hotel Giant 2
• Kurs: Wyspa Skarbów
• Legend: Hand of God
• Loki
• Nikita: Piracki wyścig
• Nikita: Tajemnica Skarbu Piratów
• Tension
• Trackmania Sunrise
• Windchaser
• Xpand Rally
• Xpand Rally Extreme

Premiera: 20.03.2010

 

PS Kurde, to może Techland? Niech ktoś się w końcu weźmie za wydanie w Polsce, w pudełkach, za rozsądną cenę jakiejś szerszej gamy gierek niezależnych, a nie "raz na ruski rok" IQP rzuci się na Machinarium, czy tam CI na World of Goo albo TopWare na The Path... GdC byłyby dobrym pretekstem, aby uzupełnić lukę na rynku. No, wiecie: Braidy, Aztaki, Crayony - w cholerę tego. Techlandzie? :)

[AKTUALIZACJA]

Wg Merlina cena rynkowa serii to 14,90zł, a jej premiera ma przypadać nie na 20, a na 31 marca.

DONOS: Afterfall: Rascal - kolejne screeny

Krótko i na temat: pojawiły się kolejne cztery nowe screeny z Afterfall: Rascal, obejrzeć je można - razem z poprzednimi - na stronie Nicolas Games, na podstronie produktu. Oto te zrzuty:

Kolejny rzut okiem na "husasrską zbroję" (tym razem możemy obejrzeć ją "od frontu") i strzelnicę.

czwartek, 25 lutego 2010
DONOS: Screeny z gameplayu Afterfall: Rascal - rzekomo

Cytując nagłówek prosto z newsa na stronie Nicolas Games mamy "Pierwsze screeny z gameplay'a Afterfall: Rascal", obrazki obejrzeć można na tzw. stronie produktu - czyli TUTAJ (dodatkowo dowiadujemy się z tego miejsca, że gra będzie prawdopodobnie '18+' oraz, iż jej cena sugerowana to pewnie 99.99zł). Jak ktoś chce mieć wszystko na przysłowiowej tacy to poniżej wklejam owe zrzuty ekranu:

AFTERFALLAFTERFALL

AFTERFALLAFTERFALL

Co widzimy? Choćby "husarską zbroję", do tego ostatni screen daje do zrozumienia jakoby nie był to chyba rzeczywisty, 100% gamepaly, tylko jakiś 'testowy zrzut' z edytora, czy cuś (ja nie spec :)). Grafika, jak grafika - wiem, że ludzie wielokrotnie narzekali na oprawę tytułu (choć inna sprawa, że dotychczasowe materiały niewiele pokazywały), ale wg mnie wygląda to w miarę znośnie. Przynajmniej nie przekracza granicy "szkaradne, że aż patrzeć się nie da".

Dla tych, którzy zaspali: na oficjalnej stronie można obejrzeć jeszcze kilka innych obrazków. Takich:

 

czwartek, 11 lutego 2010
DONOS: Polskie Machinarium smacznie wydane!

Jeszcze niedawno pisałem o polskiej edycji Machinarium, jednocześnie narzekając przy tym ma obrzydliwą oprawę serii The Adventure Collection, w której to gra ma trafić na nasze półki (nie, to nie było złośliwe - nie mam nic do IQP, wręcz przeciwnie :)). Okazuje się jednak, iż wydawca - czyli rzeczone IQ Publishing - postanowił zaskoczyć nieco odbiorców i… zmienił postać wydania tego tytułu. Cena ta sama (49zł), ale…

 

COVERBOX

 

…tak, metalowe pudełko! :) Do tego na płycie dostaniemy jeszcze soundtrack, a w pudełeczku dodatkowo plakacik. CHYBA mnie mają. Wygląda całkiem ładnie, przynajmniej na wizualizacji, zobaczymy jaki będzie efekt "na żywo".

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6