Krytycznie o GRACH ~i nie tylko...~
środa, 10 lutego 2010
DONOS: Topsellery za pół ceny!

Pomijając całą "konkursową aferę" w CD Projekcie, muszę przyznać, iż firma Michała Kicińskiego ostatnimi czasy bardzo pozytywnie zaskakuje mnie swoimi promocjami. Najpierw "nagrody gwarantowane" w ramach "Efektu Serii II", gdzie za punkty zdobyte podczas kupowania pozycji z tzw. tanich serii mogliśmy nabyć darmowe gry. Potem Gramageddon, gdzie za (przynajmniej) pół ceny mogliśmy zakupić smakowite kąski w postaci choćby Tropico 3, Blood Bowl, Trine lub Kronik Riddicka na konsolę. Może i z drugiej promocji nie skorzystałem ;) (Trine otrzymałem w prezencie, a z zakupu Tropico ostatecznie zrezygnowałem – kiedy ja będę w to grać? ;D), ale obiektywnie należy stwierdzić, że postać tejże akcji jest bardzo atrakcyjna.

Oficjalna strona CDP doniosła dzisiaj o kolejnej promocyji: obniżka na wszystkie gry z TOPSELLERa! I to, jaka obniżka! Z dotychczasowych, detalicznych 39,90/49,90zł ceny spadają aż o 50%! Ja już wiem jedno: powoli zaczynam się witać z Zeno Clash ;D.

Akcja ma trwać do wyczerpania zapasów, czyżby… likwidacja tejże serii? A może jej restart? Ostatnio podobną sytuację mieliśmy z Kolekcją Klasyki od Cenegi: ceny spadły o połowę, aby potem te same gry… mogły powrócić przepakowane, po starej cenie ;D.

PS Początkowo bardziej entuzjastycznie podszedłem do całej promocji doszukując się 60% obniżki: jak się okazuje to ceny sugerowane tytułów z serii są różne o 10 zł (vide strona CDP), gdzie Zeno Clash wyceniony został na niecałe 50zł a np. taki Alone in the Dark na 40. Często jednak sklepy sprzedają je po tej niższej cenie (40zł)... już nic nie kumam :D, na takim merlinie.pl wszystkie stoją po 19,99 :).

wtorek, 02 lutego 2010
DONOS: Machinarium od IQ Publishing!

Nie jest to najświeższa informacja, ale jeśli ktoś przegapił warto wspomnieć, iż polskie IQ Publishing (nadzieja naszego rynku przygodówek?) wyda "Machinarium" - dzieło twórców "Samorosta", w ramach serii "The Adventure Collection". Cena to 49,90zł, data premiery nie jest niestety znana. Złośliwie dodam, że gra zostanie spolszczona: chodzi o menu główne... dobra... przestaje :).

MACHINARIUM

Każdy fan przygodówek i/lub pozycji niezależnych powinien ruszyć do sklepu. Cena jest wg mnie akceptowalna, a na szpetną oprawę TAC pozostaje nam jakoś przymknąć oko.

poniedziałek, 01 lutego 2010
RANKING: cRPG i stwory pokrewne

Gdzieś z miesiąc temu skończyłem przygodę z pierwszym Baldur’s Gate’m i choć muszę przyznać, że był to czas ogólnie miło spędzony, muszę także stwierdzić, iż kompletnie nie rozumiem powszechnej gloryfikacji tego tytułu. OK, „Wrota” to pozycja nad wszech miar „fajna”, niemniej daleka od ideału czy też „najlepszego cRPGa wszechczasów”. Rok wcześniej mieliśmy okazję pograć w Fallouta, w tym samym roku, co BG światło dzienne ujrzała druga część post-apokaliptycznej serii, patrząc na te gry bardzo szybko dochodzimy do wniosku, iż Baldur’s Gate jest przeraźliwie jednowymiarowy i stosunkowo, ekhm… płaski. Mam wrażenie, iż dzieło Bioware – zwłaszcza w porównaniu z grami Black Isle – jedną nogą siedzi jeszcze w epoce „dungeon crawlerów”: grind, expienie i „chajda na wroga!”.  Mnóstwo walki i bardzo mało treści: dialogów, questów, przepełnionego konkretami świata. Owszem, walka jest bardzo dobra, klimat jest całkiem gęsty, ale… rozgrywka jest dosyć mało urozmaicona: godzinka – świetnie!, dwie – jeszcze da się!, trzecia? – nie, dziękuję, robię przerwę :). W obranej konwencji Baldur’s Gate się broni i daje całkiem sporo, na tym niestety kończy się piękno tej gry. W moim osobistym rankingu tytuł ląduje gdzieś w środku zestawienia, jako gra „dobra”.

Bluźnię? Mówcie, co chcecie, ale aktualnie „z rozpędu” wskoczyłem w drugą odsłonę sagi. JEST ŚWIETNIE. W końcu dialogi nie są tak lakoniczne, lokacje są bogatsze, questów jest w końcu satysfakcjonująca ilość, no i – co bardzo ważne – towarzysze, którzy może i w zaskryptowany sposób, ale w końcu żyją! BG2 to prawdziwe cRPGowe mięcho (pomijam, iż grafika jest nieporównywalnie lepsza od poprzedniczki, wg mnie jest po prostu bardzo dobra – coś na poziomie P:Torment), to gra, którą powinna już być poprzedniczka. Podwaliny te same, ale tym razem na ich bazie zbudowano konkretną konstrukcję. Gram dalej i muszę powiedzieć, iż BG2 na mojej liście wyląduje na pewno wyżej niż BG1, chyba, że stanie się coś niespodziewanego i w pewnym momencie poziom gry zacznie drastycznie spadać ;).

 

01. Fallout 2 9/10 [cRPG]
02. Fallout 9/10 [cRPG]
03. Planescape: Torment   
9/10 [cRPG]
04. Arcanum: oS&MO   
9-/10 [cRPG]
05. Drakensang      
7+/10 [cRPG]
06. Wiedźmin          
7+/10
[cRPG/h&s]
07. Gothic          
7+/10
[action-RPG]
08. Baldur's Gate + OzWM 7/10 [cRPG]
08. Divine Divinity 7/10 [cRPG/h&s]
09. Mass Effect       
7-/10 [action-RPG/TPS]
10. Fallout 3 7-/10 [action-RPG/FPS]
11. Fable 6+/10 [action-RPG/arcade]
12. TES4: Oblivion 5/10 [action-RPG/slasher]
13. Two Worlds 3+/10 [action-RPG]

 

czwartek, 10 grudnia 2009
MOJA KOLEKCJA RPG: Świątynia Wiedźmińskiego Serca

No i mamy: zrobiłem kolejny mały kroczek w sukcesywnym dążeniu do zwiększania wielkości mej prywatnej kolekcji tytułów cRPG. Tym razem napłynęły mi aż trzy pozycje. Primo: edycja rozszerzona Wiedźmina prosto z "Efektu Serii II" – chciałbym tu szczerze, nieco wazeliniarsko, pochwalić CDPojekt za jakże świetną promocję (jedynie co, to żałuję, iż zaspałem pierwsze dni akcji: bardzo szybko Wiesiek *bez figurki* został wyczerpany i „musiałem” zrezygnować z dwóch tytułów na rzecz jednego, biorąc W:ER ze wspomnianą już figurką, darowanemu koniowi jednak w zęby się nie zagląda :)). Secondo: Świątynia Pierwotnego Zła i Lionheart z - co całkiem oczywiste - biedronkowego świątecznego rzutu. Kryć nie będę, iż nieco zawiodłem się postacią tychże wydań: duże kartonowe pudło (to akurat lubię – wspomnień czar ;)) a w środku… plastikowe, płaskie pudełko CD. Brak nawet okładki, o DVD-boxie już nie mówiąc. Właściwie to, jak „za dychę”, teoretycznie może być, jednakże dotychczas (i teraz także – w przypadku innych tytułów), można było w pudełkach znaleźć pełne wydania z „tanich serii” bądź wszelakie quasi-premierowe edycje (jak na przykład przy Fahrenheicie). Trudno. Już kupiłem boxy i wydrukowałem okładki ;).

 

Brakuje:

  • dodatki do Neverwinter Nights II: Storm of Zehir, Mysteries of Westgate (priorytet: niski)
  • Dragon Age: Początek (ale powinienem niedługo dostać ;D)
  • SW: Knights of the Old Republic
  • SW: Knights of the Old Republic II
  • Evil Islands: Curse of the Lost Soul
  • Pool of Radiance: Ruins of Myth Drannor
  • Anachronox
  • Septerra Core
  • z action-RPGów i tym podobnych: Divinity II: Ego Draconis, Vampire the Masquerade: Bloodlines, Fallout 3 (tylko i jedynie po to żeby mieć zwyczajnie wszystkie Fallouty - innego powodu nie ma, priorytet: niski)

 

Jest:

  • Fallout (saga - XKN, anglojęzyczna z CDA, pierwsze premierowo-wielko-kartonowe wydanie spolszczonej wersji gry)
  • Fallout 2 (saga - XKN, anglojęzyczna z CDA)
  • Planescape: Torment (NXK)
  • Icewind Dale + Heart of Winter (saga - XKG)
  • Icewind Dale II (saga - XKG)
  • Baldur's Gate + Opowieści z Wybrzeża Mieczy (saga - XKG)
  • Baldur's Gate II + Tron Bhaala (saga - XKG)
  • Neverwinter Nights + Shadows of Undrentide + Hordes of the Underdark + Kingmaker (diamentowa edycja - XKG)
  • Neverwinter Nights 2 + Maska Zdrajcy (PE)
  • Divine Divinity (ONI - Dobra Cena)
  • Beyond Divinity ($C)
  • Arcanum (dziwne wydanie: niby nie z Gamestara - 2CD a nie DVD, ale malutkie logo GS z tyłu jest, jeśli ktoś wie co to - czekam na info, kupiłem dawno temu na Allegro ;))
  • Drakensang
  • Świątynia Pierwotnego Zła (Biedronka Edyszyn)
  • Lionheart (Biedronka Edyszyn)
  • Wiedźmin: Edycja Rozszerzona
  • The Fall: Last Days of Gaia (MAX Game)
  • Might & Magic VI, VII, VIII, IX (kroniki/antologia)
  • z action-RPGów i tym podobnych: Gothic ($C), Gothic II + Noc Kruka (XKN), Bard's Tale (KK), TES4: Oblivion (S$)
  • różne inne dziwaczne hybrydy: Puzzle Quest (logiczna/RPG ; XG)
poniedziałek, 30 listopada 2009
"Afterfall Universe" w sieci.

Afterfallowego zamieszania ciąg dalszy. W internecie pojawiła się nowa-stara (o wyglądzie identycznym jak ta poprzednia) strona Afterfall, tym razem poświęcona jednak "projektowi uniwersum Afterfall". Jej adres to http://www.afterfall-universe.com/, czyli nieco inny od zapowiadanego wcześniej "afterfalluniverse.pl". Zbyt wiele nowych rzeczy się tam nie dowiemy, zbyt wiele nowości nie ujrzymy, poza kilkoma - niezbyt apetycznymi - artworkami i (chyba) niepublikowanymi wcześniej dwoma (nijakimi zresztą) screenami z RASCALa.

Panowie, czekamy teraz na odpalenie forum i/lub devbloga (co zostało zapowiedziane, znając jednak tempo NI, może to potrwać kolejne pół roku), do tego na jakieś konkretne kąski, poczynając od wartościowych informacji aż po screeny.

No i co do cholery jest z „Afterfallem – rasowym cRPGiem”?

chcielibyśmy je [uniwersum – dop.] zaprezentować poprzez wiele różnych projektów. Najważniejszym z nich będzie Afterfall cRPG (i będzie to cRPG z prawdziwego zdarzenia, nie gra z elementami RPG!) oraz jego następca

To jak dla mnie troszkę zbyt mało.

PS Ooo! To już sequel nawet będzie! Super. HEH.

PS2 Dalej trzymam kciuki, ale powoli zaczynają mnie już od tego palce boleć...

piątek, 09 października 2009
DONOS: The Oddbox FTW!!!

Co ja Wam tu będę pisać, czytajcie to:

Już wkrótce użytkownicy pecetów otrzymają, bowiem szansę nabycia i zagrania we wszystkie dotychczasowe produkcje tworzące tę niezwykła serię [Oddworld - dop.]. Kompilacja, w skład której wejdą gry Oddworld: Abe’s Oddysee, Oddworld: Abe’s Exoddus oraz dostępne do tej pory wyłącznie na pierwszym Xboksie Oddworld: Munch's Oddysee (2001 rok) i Oddworld: Stranger's Wrath (2005 rok) zostanie wydana w ramach Steama i innych serwisów dystrybucji cyfrowej.

(...) The Oddbox zostanie wydany jeszcze tej zimy. Najważniejsze jest oczywiście to, że współtworzyć go będą pecetowe konwersje wspomnianych już Munch’s Oddysee oraz Stranger’s Wrath.

ŹRÓDŁO: GRY-Online, http://www.gry-online.pl/S013.asp?ID=48603

Ożeszkurnajaciekręce... Wiem, źe minęło, kolejno, 8 i 4 lata, ale doczekamy się PCtowego portu dwóch gier z serii Oddworld, które to na blaszaki nigdy dotychczas nie trafiły! Mnie to cieszy niezmiernie. Ciekawe, jaka będzie cena tej nietypowej - bądź, co bądź - paczki. Ciekawe jest również to jak twórcy podejdą do konwersji, już przecież nie nowych, gier - dobrze jakby pojawiła się, chociaż obsługa dużych rozdzielczości, AA czy inne podobne rzeczy... nie mówię już o wysokorozdzielczościowych teksturach.

PS. Sama idea sportowania starych konsolowych gierek na PC nawet mi się podoba, gdyby inni developerzy wpadli na podobne pomysły to bym się nie pogniewał, oczywiście o ile cena takich produkcji nie byłaby przesadnie wygórowana. No i bardzo fajnie byłoby jakby Oddbox pojawił się także w wersji pudełkowej, pofantazjujmy dalej: w Polsce... ;)

czwartek, 08 października 2009
DEMONSTRATOR: Machinarium i Majesty 2

MACHINARIUM

Machniarium to jedna z bardziej oczekiwanych przez mnie gier najbliższych kilku miesięcy. Przyznać muszę, iż demo tego tytułu niespecjalnie zmieniło ten stan rzeczy – ani ciśnienie nie podskoczyło mi o kilka dodatkowych stopni, ani gra mnie do siebie nie zraziła, ot – zobaczyłem po prostu z bliska to, czym urzekały wcześniej udostępniane materiały z gry (filmiki i screeny): przyjemną grafikę, sympatyczną animację, klimatyczną muzykę i interesujący styl. Dodam tylko, iż zszokował mnie nieco fakt, że gra jest tak naprawdę zrealizowana we… flashu. Odpalana przez nas aplikacja z demem zwyczajnie wczytuje odpowiednią „animację flash” – wystarczy kliknąć prawym przyciskiem myszy, aby zobaczyć typowe windowsowe menu kontekstowe z typowo flashowymi pozycjami. Jedynie, do czego mam rzeczywiste zastrzeżenia to sterowanie: gra nie korzysta z żadnych skrótów klawiszowych (naciśnijcie esc – szok! nic się nie dzieje! ;D), animacji nie można przerywać itp. (jeśli wydamy jakiś rozkaz naszemu robocikowi, w tym chociażby wskażemy miejsce gdzie ma się udać, nie będzie się dało tego przerwać czy chociażby przyśpieszyć). O gameplayu trudno cos powiedzieć – wersja demonstracyjna to 3 ekrany wystarczające na maksymalnie 10-15 minut gry.

WYMAGANIA SPRZĘTOWE: Co to za pytanie? Jakie wymagania sprzętowe? ;D

-----------------------------------

MAJESTY 2

Jeśli chodzi o pierwszą odsłonę gry to nie byłem jej maniakiem czy chociażby fanem, ale – co tu ukrywać – tytuł wzbudzał u mnie jakąś taką bliżej nieokreśloną sympatię i… hmm… szacunek :). W drugiej części gry, choć wzięli się za nią kompletnie inni autorzy niż twórcy oryginału, czuć, że mamy do czynienia z tym samym starym „Kingdom Simem”, ale… wszędzie poza stylem graficznym. Potwierdził to mój kolega – wyjadacz i smakosz w temacie „jedynki”, który na dodatek dodał, że nie widzi tu tego „czegoś”, że wolałby już chyba sięgnąć ponownie po wcześniejszą część niż zagrać w M2. Dla mnie demo prezentuje się OK, choć popieram lekkie niezadowolenie w temacie obranej „kreski” w stylu graficznym (brakuje mi tych charakterystycznych portretów postaci). Wersja testowa daje nam możliwość zapoznania się z tutorialem i jedną misją, w której to musimy obronić zamek przez określoną ilość dni. Muszę stwierdzić, że poziom trudności jest tutaj całkiem widoczny i przyznam się, że… nie ukończyłem tego zadania :) (prawda jest jednak taka, że nie próbowałem się nawet wyginać aby to uczynić). Drobne zastrzeżenia mam do manipulowania kamerą – odbywa się to w dosyć niewygodny sposób, do tego dochodzą bardzo małe możliwości o oddalaniu widoku. Jest dobrze, ale demo Majesty 2 nie przekonało mnie do natychmiastowego wybiegnięcia z domu w kierunku najbliższego sklepu (na ten moment mam ważniejsze priorytety).

WYMAGANIA SPRZĘTOWE: C2D 2.4, 2GB z 8800GT łyka tytuł bez zająknięcia, i to po „podbiciu” grafiki w panelu nVidii.

piątek, 02 października 2009
TAKA NIBY RECENZJA: Velvet Assassin

 

VA LOGO

Velvet Assassin na długo jeszcze przed właściwą premierą został przez media branżowe osądzony i skazany. Nie chcę tutaj bynajmniej „Aksamitnej Morderczyni” bronić, gdyż daleko jej do gry wybitnej czy nawet „solidnie dobrej”, ale… nie jest to gra, którą należałoby zakopać 50 metrów pod ziemią, gdzieś obok nośników z… E.T. ;).

VA to gra z gatunku „stealth”, w naszym kraju określanym mianem „skradanek”. Najkrócej mówiąc chodzi o to, aby misje wykonywać jak najciszej, przemykając za przeciwnikami, wykańczając ich po cichu czy wręcz starając się nie przelewać wrogiej krwi w ogóle. Hitman, Metal Gear Solid, Thief i tym podobna familia.

Najczęstszym zarzutem wobec Velvet Assassin jest rzekoma siermiężność i surowość rozgrywki oraz jej zbyt wysoki poziom trudności. Jak dla mnie są to raczej zalety (zwłaszcza drugi punkt). Osobiście nie określiłbym przygód panny Summer mianem „arcytrudnych”, ale – co trzeba przyznać – poziom trudności jest rzeczywiście zauważalny. Rzeczywistym problemem pozycji jest nie tyle owa trudność misji/rozgrywki, co nieszczęśliwy, nie adekwatny do jej wysokości, system… zapisu stanu gry. Nie ma ręcznego save’owania, postawiono tutaj na typowo konsolowe rozwiązanie: checkpointy i występujące w ich miejscach autosave’y. Dobra, niech już i tak będzie, ale dlaczegoż to owe punkty kontrolne są tak porozstrzelane? Podchodzenie do danego fragmentu po raz drugi czy trzeci nie przeszkadza specjalnie, ale przedzieranie się przez 1/4 mapy, dziesiąty raz z kolei, po to, aby pod koniec popełnić jeden mały błąd, co owocuje powtarzaniem całego ogromnego wycinku ponownie, delikatnie mówiąc wnerwia. Dla mnie gra mogłaby być nawet trudniejsza, ale system zapisu obowiązkowo prosi się o wymianę.

Sterowanie jest nieco toporne, to trzeba przyznać. Podobnie wygląda sprawa ze swobodą ruchu – coś takiego tutaj nie istnieje. Wspiąć możemy się tylko tam gdzie przewidzieli to twórcy, przeskoczyć możemy tylko tę przeszkodę, którą autorzy zezwolą nam przeskoczyć etc. (brak tutaj regularnego skakania czy wspinania się) Misje są liniowe, ale na szczęście gracz otrzymuje w połowie sytuacji możliwość wyboru sposobu przejścia danego etapu. Część wynika z samej mechaniki rozgrywki, część z projektu poziomów. Wachlarz możliwości nie powala, ale daje pewne pole do popisu. Sami Niemcy z kolei to… zwyczajni imbecyle. Ich reakcje są bardzo ograniczone: nie każdy dźwięk ich interesuje, nagłe zniknięcie towarzysza nie wzbudza podejrzeń, otwierająca się nagle drzwi nie przykuwają uwagi, tak samo… rzucany przez bohaterkę cień. Powiedzmy sobie jednak szczerze, gdyby oponenci reagowali jednak w sposób „realistyczny” to… VA byłby kompletnie niegrywany z powodu przesadzonego poziomu trudności ;) (przypominam, że dla niektórych już teraz jest „za trudno”).

Na pewną uwagę w Velvet Assassin zasługuje sposób ukazania świata i fabuła. Opowieść jest dziurawa, poszarpana, nieczytelna, niedoszlifowana, sprawia wrażenie pośpiesznie napisanej i sklejonej, ale… ma w sobie coś intrygującego. Spory potencjał. Zmarnowany, ale taki, na który warto rzucić okiem. Grafika utrzymana jest w ciemnych i ponurych tonach, a kolorystyka jest nienaturalna – przypomina to nieco… stylistykę horroru, nawet niemieccy żołnierze ze swoją bladą skórą przypominają jakichś wysłanników z zaświatów. Całkiem sugestywna jest misja w warszawskim getcie (tak!), gdzie na ulicach stoją powyrzucane meble, a między nimi leżą zwłoki pomordowanych cywili, w tym dzieci. Podobnie sprawa wygląda z płonącym kościołem pełnym ludzi. Sama fabuła jest dość dziwna. To, co obserwujemy na ekranie tak naprawdę jest snem/retrospekcją głównej bohaterki (brytyjskiej agentki – Violetty Summer), która leży ciężko ranna we francuskim szpitalu. „Magiczny efekt” zażycia morfiny (spowolnienie czasu, bohaterka staje się niezauważalna – wg mnie troszkę tutaj przesadzono) z kolei jest wynikiem… majaków bohaterki nawiedzających ją podczas ataków maligny (wtedy to pielęgniarka wstrzykuje bohaterce morfinę). Twórcy starali się jakoś zaaplikować do gry „nadprzyrodzone elementy” i w jakiś rozsądny sposób je wytłumaczyć, niby się im udało, ale wg mnie i tak kupy się to zbytnio nie trzyma…

„Aksamitna Morderczyni” wad nie jest pozbawiona, ale jeśli uda nam się przymknąć oko chociażby na poroniony system checkpointów, można z niej czerpać całkiem sporo przyjemności. Muszę przyznać, iż tytuł dał mi, co nieco satysfakcjonującej rozrywki. VA to „dobry przeciętniak”, „solidny średniak”, gra nie do końca udana, ale i tak ciesząca. Czy warto ją jednak kupić? Ciężko powiedzieć, jeśli jednak uda wam się dorwać gdzieś kopię do 30zł to można się zastanowić nad zakupem („normalna” cena gry to ok. 50-60zł).

WYMAGANIA SPRZĘTOWE: Mój sprzęt łyknął grę bez problemu przy max. ustawieniach, co więcej: nawet „ręcznie” podkręciłem grafikę tu i tam przy pomocy panelu nVidii, wszystko bez utraty wydajności. Eksperymentalnie uruchomiłem tytuł także na moim laptopie (A64X2 2.1, 3GB/800, HD4570/512, Vista) gdzie pozycja, wprawdzie w minimalnych detalach, ale śmiga aż miło (i nie najgorzej wygląda).

-----------------------------------------

+ całkiem niezła grafika
+ widoczny poziom trudności (przedarcie się przez niektóre fragmenty jest całkiem satysfakcjonujące)
+ gra jest liniowa, ale daje pewną (choć ciągle nie do końca zadowalającą) dowolność w sposobach eliminacji wrogów (dobre chociaż i to)
+ w pewnym sensie fabuła, może i potencjał troszkę zmarnowano, ale można dostrzec w niej próby wykrzesania "tego czegoś", do tego dochodzi jeszcze nietypowe potraktowanie klimatu, specyficzny 'setting'
+ eeee, nooo... oooo... główna bohaterka coś w sobie ma ;), przynajmniej wizualnie bo w mowie i obyciu jest troszkę oschła ;D
+ wyraźny polski akcent: misja w warszawskim gettcie, polscy agenci etc.
+ taka mała drobnostka: gra nie wymaga do działania płyty w napędzie ;P

- pewne "niedorowzinięcia" w sterowaniu, np. walka wręcz nożem zrealizowana tak jak przy... strzelaniu, do tego dochodzi zbytnie jego "skonsolowienie" (gdzie obsługa myszki w menusach???)
- upośledzony system zapisu gry: mamy jedynie checkpointy, pal licho typowo konsolowe rozwiązanie, najgorsze jest to, iż są one rozmieszczone nieprzyzwoicie rzadko!
- dosyć rzadko umieszczone checkpointy + brak ręcznego zapisu stanu gry + poziom trudności = może to czasami powodować lekką frustrację i to nawet u bardziej hardcore'owych graczy (przechodzenie któryś-raz-z-kolei kilku kolejnych pomieszczeń, bo w międzyczasie nigdzie nie było checkpointa itp.)
- z poziomem trudności jest różnie, ogólnie choć całkiem "wysoki" to zbyt często natrafiamy na prostackie momenty
- inteligencja przeciwników, a raczej jej brak, np. nie reagują na dosyć oczywiste rzeczy w stylu padającego cienia (!), otwieranych drzwi (!), znikającego nagle towarzysza (!) czy... stęknięć głównej bohaterki (przy - weźmy na to - przeskakiwaniu przez ogrodzenie)
- ograniczone i "sztywne" sterowanie pozbawione swobody ruchu i decyzji
- ogromna liniowość
- nieco szarpana narracja, fabuła wygląda troszkę jak sklejone pośpiesznie, luźne elementy, całej historii brakuje jakiegoś celu, a finałowi... finału :)
- niezbyt satysfakcjonująca muzyka i średni lektorzy (niemieccy żołnierze mówią chyba ciągle tymi samymi dwoma głosami :/)
- raczej niezbyt długa rozgrywka: gra składa się z 12 misji, co, wliczając powtórki i kilkukrotne podejścia, starcza na ok. 15h grania (no może max. 20h, zwłaszcza jeśli chcemy wykręcić najlepszy wynik czy odnaleźć wszystkie znajdźki)
- morfina: zbyt duże ułatwienie, zwłaszcza, jeżeli rozwiniemy bardziej tą umiejętność
- ostatnia misja, która w 95% opiera się na zwykłej wyrzynce i strzelance (chodzi raczej o gameplay niż klimat)
- brak polskiej wersji językowej: minus dla TopWare
- kilka drobiazgów: co niektóre tekstury nie grzeszą rozdzielczością (choć rzadko to się rzuca w oczy); brak mimiki czy gestykulacji u postaci (co troszkę "udrewnia" sceny, w których np. rozmawiają przeciwnicy); jeśli chodzi o pady to tytuł obsługuje jedynie gamepada do Xboxa360 (można to jednak obejść używając stosownych emulatorów); "rozpoznawanie, że nie jesteśmy SS-manką" kiedy nasza bohaterka nosi niemiecki mundur, działa także w... "pionie", przez co możemy być wykryci także przez kogoś kto... stoi nad nami (np. na kładce) lub... pod nami :D - rodzi to dosyć dziwaczne sytuacje i niepotrzebnie utrudnia grę;

-----------------------------------------

OCENA: 6/10

wtorek, 22 września 2009
DONOS: KotOR wraca na półki sklepowe, czyżby była nadzieja dla LEMu?

Krótko i treściwie - oto, co rzecze strona Licomp Empik Multimedia:

Z wielką przyjemnością informujemy Was, że obie części wspaniałej gry Lucas Arts: Star Wars: Knight of the Old Republic powracają do sklepów.

A to nie wszystko. Obie wersje trafią do sklepów w wyjątkowo atrakcyjnej cenie 39 zł. Przewidywana wysyłka do sklepów nastąpi w na przełomie 39 i 40 tygodnia. Zapraszamy do składania zamówień w naszym sklepie.

(ŹRÓDŁO: http://www.lem.com.pl/news.php?nid=70)

Zawsze przeklinałem LEMa, za wiele Ich grzechów, w tym fakt braku re-edycji czy też tanich serii. Nagle dowiaduje się, że wydawca marnotrawny postanowił wrzucić na półki z powrotem dwie odsłony starowarsowego roleplaya - SW:KotOR, za co Im CHWAŁA, CHWAŁA! Chwała!? Eeee… 40 zł? Sporo, fakt, przeklęte gady... No, ale i tak lepsza to oferta od tych, na które można natknąć się przeglądając serwisy aukcyjne ;). Łącznie niecałe 80 zł za KotoR w wersji PL i KotoRII po angielsku. Chyba się na to piszę!

Przewidywalna data "repremiery" obu tytułów to 02.10.2009

PS Jakiś czas temu media (choćby GameCorner) donosiły o powrocie tych tytułów do dystrybucji dzięki platformie Steam czy też Direct2Drive. Ceny wersji cyfrowej wahają się pomiędzy 28 a 37 złotymi (w przeliczeniu, kolejno z dolarów oraz euro). W porównaniu z tymi 39zł, które chce LEM wydaje się to bardzo mało, ale wg mnie raczej warto dać tę dychę więcej za wydanie "z krwi i kości" (choć moim zdaniem bardziej adekwatną ceną byłoby coś z przedziału do 30 zł).

wtorek, 25 sierpnia 2009
DONOS: Drakensang - The River of Time, coś się dzieje...

 

D:TRoT LOGO

 

Długo o prequelu Drakensang nie było nic słychać konkretnego: minęły aż 4 miesiące od mojego poprzedniego wpisu na ten temat. Teraz, podczas - nomen omen - niemieckich targów GamesCom, Radon Labs ("slesz" dtp) ujawnił światu oficjalny trailer gry, szczęśliwcy zaś obecni w Kolonii mają (mieli?) także szansę sprawdzić grywalne demo "Rzeki Czasu". Jeśli ktoś przespał sprawę warto także nadmienić, iż ruszyła oficjalna strona projektu. Znaleźć można tam wspomniany właśnie trailer (w dwóch wersjach językowych: niemieckiej i oczywiście angielskiej; do ściągnięcia w HD Ready), troszkę screenów (w tym kilka wcześniej niepublikowanych, tudzież przeze mnie niepodesłanych) czy artworków (w tym bardzo sympatyczną ilustrację z Forgrimmem trzymającym małą Gladys na rękach).

Na deser kilkanaście ujęć wyciągniętych z trailera, o którym właśnie mowa:

 

[PPM -> 'Pokaż obrazkek', jeśli chcesz go zobaczyć w wyższej rozdielczości]

 

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6