Krytycznie o GRACH ~i nie tylko...~
poniedziałek, 17 sierpnia 2009
DEMONSTRATOR: Call of Juarez - Więzy Krwi, Batman - Arkham Asylum

Nie zawsze mam czas i chęci grania w każdą najnowszą grę - "największe hiciory" zresztą jakoś przesadnie mnie nie pociągają, niemniej sprawdzenie wersji demonstracyjnej takiego tytułu nikomu nie zaszkodzi: jest darmowe, zajmuje chwilę, pozwoli rozeznać się ile jeszcze siły ma nasz sprzęt ;), a czasami daje nam nawet możliwość trafienia na coś ciekawego...

------------------------------------

CALL OF JUAREZ: WIĘZY KRWI

Po ukończeniu dema słyszymy głos Raya mówiący nam, że najbardziej liczą się pierwsze wrażenia i muszę niestety z przykrością stwierdzić, iż demo CoJ-a nie wywarło na mnie praktycznie… żadnego wrażenia. Grafika całkiem ładna, dubbing niezły, muzyka nieźle rokuje etc., ale powiedzmy sobie szczerze: to kolejna gra akcji – ot, zwykła strzelanka. Mnie to jakoś nie rusza. Być może takowego stanu rzeczy należy doszukiwać się w fakcie, iż 10-20 minut gry (na tyle starcza demo, z oglądaniem cut-scenek) to zbyt mało, aby „wejść w grę”. Nie będę zaprzeczać, wszystko możliwe. Nie wiem, z którego fragmentu gry pochodzi etap znajdujący się w demie (ale nie jest to sam początek rozgrywki), nie wiem też na ile został on przerobiony i przebalansowany na jego potrzeby, ale jest… straszliwie prosty. Przedarcie się przez całe demko nie daje praktycznie żadnej satysfakcji. Ginąć zdarzało mi się tylko przy pierwszym podejściu, kiedy jeszcze nie "skumałem zasad" (mówiąc przesadnie), przy drugim razie, z podwyższeniem stopnia trudności na maksymalny, szło jak z płatka. I to bez używania trybu koncentracji, z nim jest jeszcze prościej. Winna być może jest tutaj częściowo regeneracja życia: kiedy słyszymy sapanie Raya, a ekran zaczynam nam czerwienieć to wystarczy tylko skoczyć gdzieś za winkiel i przeczekać kilka sekund, potem pakujemy się ponownie w wir akcji. W pełni sił, heh.

Gdybym miał możliwość przebadania tytułu nieodpłatnie (czy to u kumpla, czy dzięki np. kopii wygranej w konkursie ;)) to na pewno bym to uczynił, kupować go jednak nie mam najmniejszego zamiaru (tym bardziej przy całej stówie za nieprzyzwoite 5-10h zabawy). Sorry Winnetou, tzn. Techlandzie drogi.

WYMAGANIA SPRZĘTOWE: Początkowo się ich obawiałem, ale okazało się, że przy 1280x1024 i ustawieniach (wszystkich!) danych na poziom maksymalny gra śmiga aż miło. Nie jest źle. Dla przypomnienia: mam C2D 2.4, 2GB/CL4/800, 8800GT 512MB.

-----------------------------------

BATMAN: ARKHAM ASYLUM

Napakowany pajac biegający po mieście w lateksowym wdzianku, z rogami na głowie… Kiedyś zastanawiałem się nad genezą debilizmu superbohaterów, ale nigdy nie udawało mi się dojść do żadnych sensownych wniosków… Tak czy siak wcale nie przeszkodziło mi to w zassaniu demka najnowszej gry z przygodami człowieka-nietoperza i jego przetestowaniu.

W demie B:AA najlepsza jest filmowość, dobrzy lektorzy (Hamill jako Joker – pokłon!), fajne ujęcia i spora widowiskowość, czyli… to co nie czyni samo w sobie dobrej gry :D. Gameplay Batmana budzi dosyć mieszane uczucia: działa na zasadzie "masz wszystko na tacy", jest do bólu uproszczony i zautomatyzowany. 3/4 rozgrywki polega na naciśnięciu jednego przycisku w danym momencie i oglądania jak wszystko dalej się samo dzieje… Gracz do dyspozycji ma tzw. "tryb detektywistyczny", w którym widzi wszystko: od przeciwników po miejsca, na które można się wspiąć. Zgubić się nie da. Nie trzeba nawet celować, wystarczy tylko się mniej-więcej obrócić w wybranym kierunku i naciśnięciem danego przycisku przetransportować bohatera na winkiel czy… rozkazać mu skoczyć na 30 metrów w stronę oponenta i solidnym kopniakiem ogłuszyć go. Automatycznie :/. Rodzi to też dosyć dziwaczne i niewygodne sytuacje, np. siedzimy sobie na gargulcu wypatrując wrogów, jeden się zbliża, chcielibyśmy go ogłuszyć, ale… nie da się, musimy czekać aż pojawi się odpowiednie info, które powiem nam, że mamy teraz możliwość skoku. Raz ją mamy, raz nie, nie mam pojęcia, na jakim algorytmie jest to oparte, nierzadko nie możemy naskoczyć na perfidnie wręcz odsłoniętego wroga, kiedy indziej da się przelecieć przez pół lokacji. Jeżeli gracz chciałby "ręcznie" zeskoczyć w kierunku przeciwnika i w locie naciskając odpowiedni przycisk "zapuścić kopa" to musi się obejść smakiem – nie da się! Sterowanie jest bardzo ograniczone, nie daje pełnej wolności, czujemy się troszkę jak małpa, która naciska odpowiedni guzik wtedy, kiedy jej każą… Z drugiej strony w demie dostępny jest fragment w dużej hali gdzie mamy wyeliminować paru oponentów, ukazujący nam, że… wcale nie jest z tym gameplayem tak źle. Okazuje się, że o ile walka wręcz z przeciwnikami jest strasznie prosta to starcia ze sługusami Jokera uzbrojonymi w broń palną może sprawiać problemy. Dwóch/trzech wrogów z karabinami + Batman = martwy nietoperz. Gra zmusza do unikania bezpośrednich starć z większymi grupami i zabawy w wykańczanie wrogów po kolei, troszkę jak w skradankach. Etap ten do trudnych nie należy, ale daje nam nadzieję, że pomimo ograniczonego sterowania, przy odpowiednim designie poziomów, gra może nie być wcale taka prostacko łatwa…

WYMAGANIA SPRZĘTOWE: Przyznać muszę, iż po uruchomieniu tytułu w "maksymalnie maksymalnych" detalach okazało się, iż przeraźliwie, niedopuszczalnie wręcz, żabkuje. Troszkę zadrżałem. Na szczęście wyłączenie jednego (słownie: JEDNEGO) specjalnego efektu, który nie-wiem-co-robi, związanego z cieniami, równoznaczne jest z uruchomieniem trybu "ultra płynnego" ;). Asekuracyjnie zmniejszyłem też nieco AA i… w cholerę nie wiem w czym pogorszyła się grafika, wszystko wyglądało wg mnie ciągle dobrze, niemalże identycznie. W takim razie z wymaganiami tak straszliwie nie jest.

MOJA KOLEKCJA RPG: Mamy kłesta do puzlnięcia!

Puzzle Quest: Challenge of the Warlords - 10zł w Biedronce. Wiem, w tym samym czasie gra ukazała się w CD-Action, ale doszedłem do wniosku, że wolę dać te 5 zł mniej i mieć tylko to, co mnie wyłącznie interesuje (wolę klasyczny papier toaletowy  ;)). No i wersja z czasopisma to żadne wydanie, wartości kolekcjonerskiej nie ma to właściwie żadnej... Nazwijcie mnie lanserem, poprostu lubię zbierać to co lubię ;) (gry, film, muzyka etc.)

PUZZLE QUEST

Ktoś pewnie zaraz powie: „co tu PQ robi, przecież to gra logiczna!”, skoro i w temacie „kolekcji” ocierałem się o action-RPGi czy gry akcji udające cRPGi to gra logiczna udająca rolepleya nie powinna być przecież traktowana gorzej. I to całkiem fajna gra (miałem okazję kiedyś demko sprawdzić).

Brakuje:

  • Wiedźmin
  • dodatki do Neverwinter Nights II: Storm of Zehir, Mysteries of Westgate (priorytet: niski)
  • Temple of Elemental Evil
  • SW: Knights of the Old Republic
  • SW: Knights of the Old Republic II
  • z action-RPGów i tym podobnych: Vampire the Masquerade: Bloodlines, Fallout 3 (tylko i jedynie po to żeby mieć zwyczajnie wszystkie Fallouty - innego powodu nie ma, priorytet: niski)

Jest:

  • Fallout (saga - XKN, anglojęzyczna z CDA, pierwsze premierowo-wielko-kartonowe wydanie spolszczonej wersji gry)
  • Fallout 2 (saga - XKN, anglojęzyczna z CDA)
  • Planescape: Torment (NXK)
  • Icewind Dale + Heart of Winter (saga - XKG)
  • Icewind Dale II (saga - XKG)
  • Baldur's Gate + Opowieści z Wybrzeża Mieczy (saga - XKG)
  • Baldur's Gate II + Tron Bhaala (saga - XKG)
  • Neverwinter Nights + Shadows of Undrentide + Hordes of the Underdark + Kingmaker (diamentowa edycja - XKG)
  • Neverwinter Nights 2 + Maska Zdrajcy (PE)
  • Divine Divinity (ONI - Dobra Cena)
  • Beyond Divinity ($C)
  • Arcanum (dziwne wydanie: niby nie z Gamestara - 2CD a nie DVD, ale malutkie logo GS z tyłu jest, jeśli ktoś wie co to - czekam na info, kupiłem dawno temu na Allegro ;))
  • Drakensang
  • The Fall: Last Days of Gaia (MAX Game)
  • Might & Magic VI, VII, VIII, IX (kroniki/antologia)
  • z action-RPGów i tym podobnych: Gothic ($C), Gothic II + Noc Kruka (XKN), Bard's Tale (KK), TES4: Oblivion (S$)
  • różne inne dziwaczne hybrydy: Puzzle Quest (logiczna/RPG ; XG)
sobota, 11 lipca 2009
MOJA KOLEKCJA RPG: Boski Gothic

No i w końcu: mis_iowa kolekcja powiększyła się o tytuły, na które czaiłem się od dawna, ale z przyczyn różnorakich, niedane było mi je nabyć: Divine Divinity – udany mix z pogranicza klasycznego cRPG i h&s oraz niewymagający wprowadzenia, jeden z lepszych action-RPGów - Gothic.

GOTHIC DIVINE DIVINITY

Z Gothikami sprawa wyglądała tak zabawnie, że na półce od dawna stoi mi druga część gry (+NK), ale na dobrą sprawę nigdy w nią „na poważnie” nie pograłem. Pierwszej odsłony, którą przeszedłem wzdłuż i wszerz, z kolei do dzisiaj nie posiadałem (miałem wersję z CDA, podwędzoną kumplowi). Sprawa uległa znormalizowaniu ;).

Brakuje:

  • Wiedźmin
  • dodatki do Neverwinter Nights II: Storm of Zehir, Mysteries of Westgate (priorytet: niski)
  • Temple of Elemental Evil
  • SW: Knights of the Old Republic
  • SW: Knights of the Old Republic II
  • z action-RPGów i tym podobnych: Vampire the Masquerade: Bloodlines, Fallout 3 (tylko i jedynie po to żeby mieć zwyczajnie wszystkie Fallouty - innego powodu nie ma, priorytet: niski)

Jest:

  • Fallout (saga - XKN, anglojęzyczna z CDA, pierwsze premierowo-wielko-kartonowe wydanie spolszczonej wersji gry)
  • Fallout 2 (saga - XKN, anglojęzyczna z CDA)
  • Planescape: Torment (NXK)
  • Icewind Dale + Heart of Winter (saga - XKG)
  • Icewind Dale II (saga - XKG)
  • Baldur's Gate + Opowieści z Wybrzeża Mieczy (saga - XKG)
  • Baldur's Gate II + Tron Bhaala (saga - XKG)
  • Neverwinter Nights + Shadows of Undrentide + Hordes of the Underdark + Kingmaker (diamentowa edycja - XKG)
  • Neverwinter Nights 2 + Maska Zdrajcy (PE)
  • Divine Divinity (ONI - Dobra Cena)
  • Beyond Divinity ($C)
  • Arcanum (dziwne wydanie: niby nie z Gamestara - 2CD a nie DVD, ale malutkie logo GS z tyłu jest, jeśli ktoś wie co to - czekam na info, kupiłem dawno temu na Allegro ;))
  • Drakensang
  • The Fall: Last Days of Gaia (MAX Game)
  • Might & Magic VI, VII, VIII, IX (kroniki/antologia)
  • z action-RPGów i tym podobnych: Gothic ($C), Gothic II + Noc Kruka (XKN), Bard's Tale (KK), TES4: Oblivion (S$)

(nie liczę już walających się w różnych tajemniczych miejscach, przeróżnych płytek z czaspoism, na których znalalazłbym zapewne coś od Stonekeepa aż po Deus Ex ;))

PS Mało pisania na blogu: było, jest i jeszcze przez jakiś czas będzie... Przynajmniej do momentu aż padnie ostatni łeb hydy zwanej "sesją".

poniedziałek, 15 czerwca 2009
DONOS: Street Fighterze Czwarty, sprawdź mojego kompa!

Na blogu miałem zajmować się głównie komputerowymi RPGami, w poprzednim wpisie zboczyłem jednak nieco z kursu, zmierzając w kierunku Shaferowskiej zręcznościówki zatytułowanej Brutal Legend, teraz podążam dalej obraną trasą – kilka słów o Street Fighter 4.

Tak, mis_iu czeka na PCtowego SF4. Ten sam mis_iu, który wyrzeka się wszelakich gier zręcznościowych i nawalanek różnorakich… Paradoksalnie lubi jednak skrajnie wręcz ortodoksyjny gatunek z tego nurtu – bijatyki (jak to możliwe? nie pytajcie, sam nie mam pojęcia ;)). Przynajmniej lubił niegdyś, dzisiaj został raczej sentyment i gdzieś tam ledwo tlący się na dnie duszy płomyk wojownika ;). Przez te lata nie urósł on wprawdzie do takich rozmiarów, aby wymóc na mnie zakup konsoli (którą każdy szanujący się „bijatykarz” posiadać musi), nie zmalał też na tyle aby przy wieści o komputerowej edycji najnowszej odsłony „Ulicznego Wojownika”, na twarzy nie pojawił się szyderczy uśmieszek…

Światło dzienne ujrzał właśnie specjalny… benchmark z Street Fightera IV. Nie, nie demo, a właśnie benchmark. Na początku zareagowałem z małym zmieszaniem: „To już nie robi się dem, a wypuszcza benchmarki?”.  Pomimo wątpliwości ściągnąłem co trzeba (400 MB). Po zainstalowaniu i odpaleniu aplikacji (pokazu?) doszedłem do wniosku, że takie głupie do końca to nie jest – benchmark z założenia powinien wyciskać soki ze sprzętu, bombardując go tym, co gra na maksymalnym poziomie ma do zaoferowania. Jeśli benchmark śmiga dobrze – gra powinna tym bardziej. Fajna sprawa, choć takie rozwiązanie nie powinno wypychać klasycznych wersji demo, które oprócz „sprawdzenia czy mi ruszy” oferują jeszcze bardzo istotny element „interakcji” i zapoznania się z gameplayem.

WYNIK TESTU

Na „dzień dobry”, po wybraniu nominalnej rozdzielczości dla mojego monitora (1280x1024, mam 19” - 5:4), bez zbędnego „cackania się” ustawiłem wszystko, ale naprawdę WSZYSTKO na maksimum (włącznie z antyaliasingiem i filtrowaniem tekstur). Przez sekundę nawet zwątpiłem, okazało się jednak, iż kompletnie niesłusznie. Prezentacja śmigała ze średnią ilością FPSów na poziomie 60 klatek, bez najmniejszego zacięcia, chwilowego zwolnienia, z ultra-płynną (i całkiem ładną) grafiką. Na koniec program wystawił mojemu komputerowi ocenę „A” (maksymalną) i uprzejmie stwierdził, że „Gra Street Fighter IV będzie bardzo dobrze działać na tym komputerze. Można zmienić ustawienia jakości na wyższe”. Super, ale… nie można właśnie – już są ustawione tak wysoko jak się tylko da ;D. Później dokonałem jeszcze kilku testów: po zredukowaniu antyaliasingu i filtrowania tekstur do „poziomu średniego” (po 8x) średnie FPSy skoczyły do ok. 110, przy maksymalnym AA/FT (C16xAA i 16x) i „średnio-wysokich detalach” – do ok. 95, przy wszystkim na totalnym minimum – do… ponad trzystu ;D. A mój sprzęt ma już ponad rok i wg niektórych złośliwców miesiąc po kupieniu powinien nie nadawać się do grania (C2D 2.4, 2GB, 8800GT). W internecie znaleźć można wyniki, jakie uzyskali inni gracze (np. TUTAJ, warto zobaczyć), potwierdza to, do czego sam zdążyłem dojść: ta gra ma naprawdę relatywnie niskie wymagania. Wychodzi na to, że mając odpowiedni monitor/TV i mój sprzęt (po odpowiednim zredukowaniu AA) spokojnie, bez zająknięcia, wyciągnąłby fullHD (1920x1080). Warto nadmienić, że wszelakie „loadingi” z jakimi mamy do czynienia w SF4B są bardzo rzadkie, krótkie i niemalże niezauważalne.

MENU RYU

Wychodzi na to, iż Capcom podszedł do realizacji PCtowego portu profesjonalnie, a problem optymalizacji potraktował bardzo poważnie (nie jak niektórzy, pozdrowienia dla Rockstara!). Cieszy. Ciekawym faktem jest także to, iż benchmark dostępny jest w… polskiej wersji językowej! Spolszczono nie tylko teksty w menu, ale także wypowiedzi postaci (są tzw. potocznie „napisy”)! Capcom pamiętał o mieszkańcach kraju nad Wisłą i czyżby sam dokona polonizacji swojej gry? Byłoby to bardzo sympatyczne, ale… kto w końcu SF4 wyda w Polsce? CD Projekt rozstał się z Capcomem, a wieści o przejęciu przez kogoś schedy po CDP (lub o ew. odnowieniu współpracy przez firmy) nie ma.

poniedziałek, 01 czerwca 2009
Timu Shaferu, nie idźcie tą drogą!

Timie Shaferze wróćcie do przygodówek, przestańcie robić następną nawalankę? To też, choć nie o tym teraz właściwie. Przyznać niemniej trzeba, że jak Tim nawet zręcznościówkę zrobi to zrobi ją z klasą (vide Psychonautus). Niesmak może i pozostaje, ale… Rzecz w tym, że na ten moment nawet ten „przyjemny niesmak” (jak to masochistycznie brzmi :D) niestety ominie część graczy. Brutal Legend, bo o tym nowym dziele Double Fine mowa, jest konsolowym exclusivem. Na PCty nie trafi. Przynajmniej takowej wersji dotychczas nie zapowiedziano. Dammit.

Ktoś powie: „to kup sobie konsolę” i rację ten ktoś będzie mieć, ale nie zmienia to faktu, że ciągle osobiście nie widzę większego sensu w nabywaniu tego urządzenia. Przez lata konsoli nie kupiłem i BL tego nie zmieni (a powiedzmy sobie szczerze: żaden inny plajstejszonowo-iksboksowy tytuł nie wzbudza mojego tak dużego zainteresowania). Nie zagłębiajmy się jednak zbytnio w to zagadnienie bo wybuchnie jeszcze jakaś wojna w komentarzach, pojawią się oskarżenia i groźby ;).

Tim Shafer to człek od lat związany z rynkiem PC i typową dla niego sceną gier przygodowych. Wychodzi na to, iż Brutal Legend będzie Jego pierwszą grą, która na tą platformę nie trafi. Kilka razy można było usłyszeć stwierdzenie jakoby tytuł ten był bardzo „konsolowy” i z tego też powodu ląduje wyłącznie na konsolach. Czy rzeczywiście nie pojawi się na starych, poczciwych „blaszakach”? (jak wskazuje sama nazwa to przecież najbardziej metalowa z platform! ;P) Ano raczej nie, choć warto wspomnieć, że załoga DF nie wyklucza takiej możliwości, o czym możemy przeczytać w oficjalnym FAQ: „No one ever said there WASN'T going to be a PC version.” (czyli: „Nikt nigdy NIE powiedział, że PCtowej wersji nie będzie”). Nadzieja jest? Nadzieja jest, i to kolejny powód, który odwodzi mnie od zakupu PS3/X360. Mogę poczekać i z rok za komputerową wersją gry, przynajmniej nie będzie to moja najdroższa gra (za 1000-1500 złotych, hehe). Wiele znaków na niebie wskazuje na to, iż sporo zależy tutaj od EA – wydawcy gry, jeśli oni dadzą Eddiemu Riggsowi zielone światło to i może stosowny windowsowy port ujrzy światło dzienne. Wbrew pozorom cała ta sytuacja odbiła się szerokim echem w Internecie – głosów rozżalenia jest całkiem sporo, tym bardziej, że wielu dotychczasowych fanów talentu Pana Shafera to właśnie gracze komputerowi. Powstała nawet stosowna internetowa petycja w sprawie pecetowej edycji gry. Skuteczność takich akcji jest wątpliwa, ale wpisać się nigdy nie zaszkodzi. Może Tim jakiegoś deszczowego wieczoru, przeglądając Internet trafi na głosy tysięcy zawiedzonych fanów, uroni łzę i zatelefonuje do prezesa EA… ;)

poniedziałek, 25 maja 2009
Się obijamy.

Minął drugi tydzień a na blogu ani jeden nowy wpis się nie pojawił. Czyżby już nafszedł TEN moment i... przestało mi się chcieć ten wybryk prowadzić dalej? ;P Sam nie wiem, jakoś tak nie miałem o czym ostatnio pisać. Wolny czas przed kompem zresztą staram się na ten moment rozdzielić jakoś między Baldurs Gate i... Combat Arms, w który bardzo przyjemnie (choć dostaję ostro po dupie) pogrywam z ekipą (czytelnicy i redakcja, choć Ci drudzy na razie w mało licznym, niestety, składzie) Gamecornera. Nawet "oficjalną akcję" zainicjowali.

Może uda mi się coś o Zeno Clash napisać, może dostarczyć świeże doniesienia z obcowaniem z Wrotami Baldura, może... poruszyć temat CA. Miałem też zamiar odskoczyć troszkę od dotychcasowych tematów i spłodzić coś o muzyce, albo może filmie lub literaturze ("Kroniki Marsjańskie" Bradbury'ego ostatnio czytam). Siły nie ma jednak i cholerna inżynierka dobija ;P, w wolnym czasie wolę jakoś jednak kilka headshotów zapuścić (CA), przemierzyć kolejne lasy i wzgóza (BG). Ja tu jednak jeszcze wrócę... Obiecuję (jeśli pojawi się jakiś nowy, świeży, gorący temat będzie to nieco bardziej możliwe).

poniedziałek, 11 maja 2009
DONOS: Planescape Torment wraca do oferty CD Projektu?

Dzisiaj krótko i na temat - podobno genialny Planescape: Torment wraca na półki sklepowe w najnowszej odsłonie eXtra Klasyki Gold od CD Projektu! Tak przynajmniej donosi Playback.pl. Cena prawdopodobnie oscylować będzie gdzieś w okolicach 27-30 złotych (uwzględniając podwyżkę, która nadejść ma 20 maja), premierę zapowiedziano na 15 maja. Dla ciekawskich: "Maska Zdrajcy" - pierwszy dodatek do NWN2 również pojawić cię ma tego samego dnia, razem z grą Black Isle i kilkoma innymi pozycjami (w serii "XK Dodatek", cena 15-20zł).

Wiadomość pewna? Raczej tak, tym bardziej, że na oficjalnej stronie CDP znaleźć można linki odnoszące do tego wydania. Linki może i martwe, ale jednak ktoś je tam umieścił :).

 

 

 

Osobiście P:Torment zakupiłem na Allegro, jeszcze z poprzedniego wydania eXtra Klasyki (zwało to się wówczas: Nowa eXtra Klasyka, takie słynne "niebieskie pudełka" :P), za 30 złociszy (jeśli mnie pamięć nie myli). Teraz, zwłaszcza jeśli nowe wydanie będzie na DVD, zastanowie się nad... ponownym kupnem tytułu ;D. A kto nie ma w końcu dostanie możliwość bezproblemowego uzbrojena się w tą pozycję, która dotychczas dostępna była tylko na serwisach aukcyjnych (niektórzy sprzedający potrafili poprzednie wydanie XK wyceniać nawet na... 70-100zł ;D).

czwartek, 07 maja 2009
DONOS: Afterfall - "on żyje, on żyjeeee!"

 

Jakiś czas temu zastanawiałem się nad kondycją Afterfalla snując przeróżne przypuszczenia i nawet wróżąc projektowi upadek (i tak w bardziej optymistycznym tonie niż niektórzy ;)). Gamecorner, a dokładnie pan Sławomir Serafin, moje (i wielu innych) obawy zaczął podzielać dopiero niedawno i – dosyć pochopnie – umieścił na GC.pl wpis mówiący o śmierci projektu. Wszystko to, po to, aby dwie godziny później ową plotkę… zdementować ;). Nie mam zamiaru oceniać poczynań pana SS, od tego jest pankomentarz ;), do tego my Pana Sławka lubimy :). Nie o tym jednak miałem. Najważniejsze jest w tym wszystkim sprostowanie: Pan SS wyciągnął od Nicolas Games jakieś konkretne informacje! Brawo! W końcu! To co Tomasz Majek – prezes NG, odpowiedział wzięty na spytki możecie przeczytać TUTAJ, ja pokuszę się tylko o suche fakty:

  • prace nad grą trwają!
  • premiera była przewidziana na koniec 2010 roku i tak pozostanie
  • Afterfall to podobno już nie tylko sam Afterfall, ale całe „uniwersum Afterfall”, w ramach którego pojawiać mają się także inne twory, produkty, gry (?)
  • w związku z powyższym trwają prace na drugim afterfallowym projektem, który światło dzienne ujrzeć ma jeszcze przed premierą właściwej gry
  • zostając przy „uniwersum”, nową stroną gry (uniwersum? ;D) ma być afterfalluniverse.pl
  • cytując redaktora Serafina: „koncepcja Afterfalla wyewoluowała i zaszły zmiany w filozofii i podejściu do gry”, co by to nie znaczyło

Co o tym mis_iek myśli? Podejrzewam, że owym „drugim projektem” dziejącym się w „uniwersum” gry będzie gra przeglądarkowa i/lub… komórkowa. Co CDProjekt robił przy okazji Wiedźmina wie każdy, wszelakie podobne afterfallowe twory poboczne o charakterze reklamowo-promocyjnym są bardzo prawdopodobne. A może od razu jakiś spin-off? Może obok RPGa dostaniemy grę akcji? Nie byłoby to głupie: walka na dwóch frontach - jedna gra ambitniejsza, druga nastawiona na czysty zysk. Jeśli chodzi o samą „zmianę filozofii” to brzmi to dosyć niepokojąco. Z jednej strony może to być sama zmiana podejścia do marki, do jej eksploatacji, może to tyczyć się rozrostu świata gry do wspomnianego już „uniwersum”. Z drugiej strony może to wróżyć zmianę koncepcji samego Afterfalla, który przecież miał być klasycznym cRPGiem oferującym wiele godzin zabawy i złożoną, taktyczną rozgrywkę. Czy moje przypuszczenia mogą się sprawdzić? Czy Afterfall wróci w drastycznie zmienionej formie, o większym ładunku komercyjnym? Mam nadzieję, że nie bo wtedy dla mnie Afterfall rzeczywiście będzie martwy (żeby się nie powtarzać: pisałem o tym wcześniej).

PS. Nicolas Games rzeczywiście się przeprowadziło i walczyło z jakimiś-tam zawirowaniami lokalowymi, na oficjalniej stronie pojawiło się info o nowym adresie korespondencyjnym.

PS2. Wszystkim (w tym sobie) życzę żeby Afterfall się ukazał chociaż samotnie, bez tego całego mityczneo „uniwersum” ;D.

środa, 29 kwietnia 2009
Pimp my cRPG, dude! - odsłona druga.
Druga odsłona "Pimp my cRPG, dude!" - ciąg dalszy tematu (zły Blox nie pozwolił mi na wrzucenie wszystkiego do jednej notki).
Pimp my cRPG, dude! - odsłona pierwsza.
W grach komputerowych, tak jak w każdej dziedzinie „twórczego działania” (nie chciałem już pisać „sztuki” ;)) mamy klasyki, tytuły kochane i pamiętane przez wiele pokoleń. Tytuły, które często są pozycjami niedoścignionymi (niestety to smutna prawda – brakuje dziś „świeżej krwi”). Błędem byłoby nie znać tych gier i nie sięgać po nie z powodu samego ich zaawansowanego wieku. Sporo z tych tytułów, nawet jeśli ciągle ślicznych pod względem kunsztu graficznego (np. P:Torment czy Fallouty), straszy niskimi rozdzielczościami czy małą paletą barw. Paniczny lęk przed 640x480 i 8bitami jest po części uzasadniony, choć – na dłuższą metę – bezpodstawny. To tylko „pierwsze wrażenie”, twarda skorupa przez którą może być problem się przebić, ale tylko na początku, kiedy „łykniemy” tytuł to nawet najbrzydsza grafika nie będzie nas w stanie powstrzymać ;). Na ratunek przychodzą nam jednak oddani fani, którzy przez te wszystkie lata testowania ich ukochanych gier postanowili je dopieścić, naprawić, spatchować i odbugować. Dzięki ich pracy być może nieco większej ilości młodych graczy uda się przemóc i zagrać. Starzy wyjadacze będą mogli z kolei pograć ponownie, w znany sobie tytuł, teraz jednak „troszkę lepszy”.

Oto przedstawiam Wam listę kilkudziesięciu fanowskich usprawnień do klasyków RPG. Nieoficjalnych patchy, wysokorozdzielczościowych fixów czy innych podobnych dodatków. Typowe mody o charakterze „nowe giwery, trzy nowe questy” albo „totalne konwersje”, które są wynikiem swobodnej działalności fanów, w spisie nie umieściłem. Kilka modów się jednak tutaj znalazło, są to jednak dzieła, które w „naturalny” sposób łączą się z właściwą grą, nie zaburzają jej oryginalnego charakteru, przywracają wyciętą przez twórców zawartość.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6