Krytycznie o GRACH ~i nie tylko...~
niedziela, 26 kwietnia 2009
MOJA KOLEKCJA RPG: NWN2 + Maska Zdrajcy

 

Nie minęły trzy tygodnie od momentu, kiedy zakupiłem Diamentową Edycję Neverwinter Nights, a na mojej półce już pojawiła się druga odsłona gry, wraz z (rzekomo genialnym) dostatkiem "Maska Zdrajcy" (tzw. "Złota Edycja" w "Platynowej Kolekcji"). Kupno gry miałem i tak w planie, może nie na najbliższą przyszłość, ale jednak. Zakupu dokonałem dużo prędzej zmamiony promocyjną ceną… 45zł (w bydgoskim Saturnie) i wizją jakoby "Platynowa Kolekcja" po zbliżającej się podwyżce miała kosztować aż 69zł! Nie zwlekając dokonałem zakupu zaoszczędzając teoretycznie 25zł. Wolę jednak za bardzo się nad tym nie zastanawiać… ;D

 

 

Dla zainteresowanych: 45zł kosztowały wszystkie gry w PK, Mass Effecty czy Gobliiiny 1-4 również. Z tego, co zauważyłem to na Allegro też można te gry wyłowić w zbliżonych cenach, ale jeśli już ktoś ma okazję kupić „na miejscu” – niech lepiej to zrobi, przynajmniej na kosztach przesyłki zaoszczędzi :).

Do kolekcji brakuje jeszcze (najważniejsze pozycje):

  • Divine Divinity
  • Wiedźmin
  • dodatki do Neverwinter Nights II: Storm of Zehir, Mysteries of Westgate
  • Temple of Elemental Evil
  • SW: Knights of the Old Republic
  • SW: Knights of the Old Republic II
---------------------------------------------------------------------------
DOPISEK:
Z action-RPGów i tym podobnych:
  • Gothic
  • Vampire the Masquerade: Bloodlines
  • Fallout 3 (tylko i jedynie po to żeby mieć zwyczajnie wszystkie Fallouty - innego powodu nie ma)
---------------------------------------------------------------------------

PS. Nowa oprawa wizualna PK jest - delikatnie mówiać - niezbyt apetyczna :/.

PS2. Ostatnio niewiele na blogu pisałem bo czasu nie miałem, i tematu także. Czas nadrobić ;).

poniedziałek, 20 kwietnia 2009
DONOS: Jeszcze jeden Fallout?

 

Świat obiegła wieść o powstawaniu... nowego Fallouta. Bethesda wyjawiła takie rewelacje na londyńskiej konferencji prasowej. Tytuł owego fallouta to "Fallout: New Vegas", premiera gry zapowiedziana została już na 2010 rok, platformy docelowe: PC, PS3, XBOX360. F:NV nie ma być jednak kolejnym, czwartym już, Falloutem a "nową grą w realiach", czyli czymś na wzór spin-offa lub niezależnego dodatku do F3 (żeby nie rzec "megamoda" do F3 czy wręcz... Obliviona). Skąd te ostatnie przypuszczenia? Projekt ma rzekomo zostać oparty na engine i mechanice F3, do tego dochodzi krótki (roczny/półtoraroczny) okres developingu. Najciekawsze rewelacje pozostawiłem jednak na sam koniec: za tytuł odpowiedzialny będzie... Obsidian Entertainment czyli studio założone przez kilku byłych członków Black Isle. Szanse na to aby projektem F:NV zajął się Chris Avellone są jednak nikłe (pracuje teraz nad Alpha Protocol), projektantem gry został prawdopodobnie J.E. Sawyer - autor nieukończonego Fallouta 3 (Van Buren) by Black Isle / Interplay. Na ShackNews pojawił się wywiad z Peterem Hinesem (Bethesda) na temat całego projektu. Nie dowiadujemy się z niego jednak zbyt wielu faktów, konkretów żadnych. Podobno Obsidian nie dostał bezpośrednich wytycznych na temat gry, raczej padło pytanie „nie chcielibyście? macie jakieś pomysły?”. Nie spodziewałbym się jednak rewolucji – OE może dostać swobodę twórczą w… obranej konwencji. Wszystko wskazuje na to, że będzie to F3, nowy F3. Marzenia o trybie turowym można włożyć między bajki, drastycznej rozbudowy/przebudowy systemu też bym nie oczekiwał, w końcu całe przedsięwzięcie odbywa się „pod Bethesdą”. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że dostaniemy, chociaż „podrasowanego F3”, z lepszym pisarstwem, fabułą czy lepiej zbalansowana rozgrywką. Niewiele, ale zawsze coś.

Od dwóch tygodni krążyły plotki i spekulacje na temat „nowego tajemniczego projektu Obsidian”, teraz już wiemy czymże ten projekt jest. Jakby nie patrzeć spełniają się marzenia, na tyle, na ile pozwala to aktualna sytuacja. Będzie Fallout od (części z) oryginalnych twórców serii. Super! Będzie to jednak raczej tylko Ich własna interpretacja F3. Mniej super…

PS. W wspomnianym wywiadzie padło takze stwierdzenie jakoby zaklepanie przez Beth marki "Fallout" w filmowym i telewizyjnym świadku miało wymiar tylko i jedynie "zabezpieczający".

PRZEMYŚLENIA: Afterfall - czy to już "after", czy to już "fall"?

 

Afterfall to, według mnie, najlepiej dotychczas zapowiadająca się polska gra, w ogóle. Niektórzy pamiętają zapewne Afterfalla jeszcze sprzed ok. 6 lat, kiedy znany to był, jako „Burżuazja”, jako projekt w pełni niezależny i fanowski. Po przejęciu Intoxicate przez Nicolas Games prace cofnęły się niemalże do początku, aby wszystko rozpocząć prawie od nowa (w oparciu o opracowane już elementy, gotowy „szkic” gry). Pojawiły się pierwsze wątpliwości: na ile to Afterfall, po „skomercjalizowaniu”, pozostanie tym samym Afterfallem? Ekipa Intoxicate podkreślała, że Ich tytuł to ciągle klasyczny cRPG, rozbudowany, z turową walką etc., że Nicolas wziął Afterfalla „takim, jaki jest”, godząc się na jego kształt. Praca zaczęła wrzeć. Wyjawiane informacje o samej grze były jednak bardzo nikłe. Autorzy pisali co nieco na forum projektu, otwarto devblog, pojawiło się kilka artworków, renderów. Konkretnych informacji jak nie było, tak nie było – gra została pokryta PR-owskim całunem tajemnicy. Jakiś czas potem pojawiła się wieść o tym, iż Afterfall oprócz PCtów zawita także na konsole, a razem z tą informacją narodziły się wątpliwości, co do kształtu gry. Intoxicate ponownie zarzekało się, iż charakter tytułu nie zostanie przez to zmieniony, a wydania kosolowe będą konwersjami z PC, nie odwrotnie. Na forum pojawiły się obietnice wyjawienia feature’ów gry, kilku gorących faktów czy nawet czegoś bardziej namacalnego (screeny, demo?). Czas mijał, mijał a jedyne, czego się doczekaliśmy to… zamknięcie strony Afterfall! Miało to miejsce gdzieś pod koniec / w drugiej połowie lutego. Co więcej: ma miejsce do dzisiaj.

Squonk z Trzynastego Schronu – jednej ze starszych polskich stron o Fallout, zaproponował akcję, w której internauci mieli wysyłać do Nicolas Games zapytania: „co z tym Afterfallem?”. Minął miesiąc i żaden z uczestników akcji nie doczekał się odpowiedzi, nawet oficjalna strona NC milczy dalej, jakby nic się nie stało. Pojawiły się głosy jakoby… NC po prostu nie opłaciło domeny. Rzuciło się to sporym cieniem na profesjonalizm projektu i całej firmy. O ile wszyscy jesteśmy ludźmi i wszystko można zrozumieć to faktu, iż przez miesiąc sytuacja kompletnie się nie zmieniła – już nie. Nieco później usłyszeliśmy o przeprowadzce firmy (nie wiem czy całego NC czy tylko studia Intoxicate) – wszystko jednak z drugiej ręki. Dlaczego Nicolas jednak o całej sprawie milczy? Ogólne wrażenie popsuły także dwa inne zdarzenia: odejście ze studia Andrzeja "Kolosa" Koloski – człowieka, który z Burżuazją/Afterfallem był przez długie lata (czy od początku? nie wiem, ale był tam tym "najważniejszym"); dojście na forum publiczne informacji jakoby NC miał zwyczaj nie płacić ludziom zaangażowanym w projekt (konkretnie chodzi o jednego z grafików, autora świetnych artworków, który przez długi czas „użerał się” z NC aby te w końcu zapłaciło mu należne pieniądze, sprawa skończyła się jednak pozytywnie, firma tłumaczyła wszystko niedopatrzeniem). Czyżby spółka NC miała problemy finansowe? Czyżby pojawiły się pierwsze różnie zdań nt. kształtu projektu? (stąd odejście Kolosa?) Niestety nic nam na ten temat nie wiadomo. Intoxicate milczy, samo Nicolas także. Złośliwcy uważają, że grupa wolała, zamiast na Aferfall, pieniądze wyłożyć na „Misia Uszatka” i „Włatcuf Móch”, grę Intoxicate spychając na odległy plan. Nadzieję wzbudziły dwa materiały przygotowane przez śląskie telewizje (prywatną TVSilesia i publiczną, lokalną TVP Katowice), gdzie obejrzeć mogliśmy zdjęcia ze studia, posłuchać wypowiedzi twórców. Afterfall jednak żyje? To, co z tą przeprowadzką? A może te materiały pochodzą z dość zamierzchłych czasów?

Czy to już po Afterfall? Mam nadzieję, że nie i – szczerze mówiąc – bardzo w to wątpię. Podejrzewam, że tytuł wróci w glorii i chwale, ale… tak zmieniony, że nikt go nie pozna. Niestety istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że koncepcja tytułu ulegnie drastycznym zmianom i zamiast obiecanego cRPGa dostaniemy coś bardziej „przystępnego”. Muszę jednak powiedzieć, że wtedy moje zainteresowanie całym przedsięwzięciem dość wyraźnie spadnie. Afterfall był dla mnie ciekawy, jako całość, jako rasowy cRPG, jako gra post-apo, jako polska produkcja. Całe te zamieszanie może kompletnie nic nie znaczyć, ale – trzeba przyznać – psuje nieco klimat wokół całego projektu.

sobota, 18 kwietnia 2009
DONOS: O walce, znakach i alchemii w konsolowym Wiedźminie

Na serwisie What2Play.tv pojawił się (rzekomo) eksluzywny filmik będący rejestracją wywiadu z Karolem Zajączkowskim, jednym z autorów zbliżającego się konsolowego Wiedźmina. Z nagrania dowiemy się co nieco o walce, alchemii i stosowaniu znaków. Walka, co już wiedzieliśmy wcześniej, ma być bardziej dynamiczna i ma wymagać większego ("zręcznościowego") zaangażowania ze strony gracza, Pan Karol - co warto podkreślić - nie pyrzpadkowo użył tu pojęcia "action-RPG", co daje nam ogólny ogląd na to, czym Wiedźmin ma się stać podczas przenosin na konsole*. System alchemii zostaje budowany kompletnie od nowa, szczegółów jednak nie podano - chodzi o to aby, w uproszczeniu, dało się go obsłużyć "dwoma ruchami". Po więcej szczegółow zapraszam TUTAJ.

Zapowiada się gra bardziej dopieszczona (zresztą przy tym całym czasie jaki minął od premiery wersji PC i przy grze już w połowie gotowej, nieprzyzwoicie byłoby gdyby... tak nie było ;)), ale nieco "przechrzczona". To będzie chyba rzeczywiście "konsolowy Wiedźmin" (piszę bez złośliwości).

* przy czym oryginalny Wiedźmin to dla mnie cRPG z bardzo wyraźnym hack'n'slashowym nalotem

czwartek, 16 kwietnia 2009
DONOS: Ostatni kawałek Fallouta odebrany prawowitym właścicielom?

 

Jak donosi NO MUTANTS ALLOWED Bethesda przedsięwzięła pierwsze kroki w celu odebrania Interplayowi praw do realizacji gry MMO opartej o uniwersum Fallout. Wszystko rozbija się o terminy, pieniądze i oficjalne ogłoszenie projektu. O więcej szczegółów odsyłam na NMA.

Wygląda na to, że ostatni kawałek Falloutowego ciasta może zostać odebrany Interplayowi i Chrisowi Taylorowi – jednemu z twórców oryginalnych dwóch pierwszych odsłon. Nie wiem, co lepsze: realizacja gry MMO czy pożarcie przez Bethesdę wszystkiego, co z "Opadem" związane. Z drugiej strony Fallout i tak już dawno umarł, więc może nie ma się czym przejmować? Troszkę szkoda, bo choć gra MMORPG to wg mnie pomysł wątpliwy, nie potrafiłbym nie kibicować C. Taylorowi. ZeniMax, do którego należy Bethesda, otworzył jakiś czas osobne studio ukierunkowane na gry online więc odebranie Interplayowi praw do tytułu mogłoby doprowadzić do tego, że ZM - kolokwialnie mówiąc - sam sobie taką grę zrobi. A to już źle. Jeśli miałbym wybrać MMO "made by Chris Taylor" i "made by ZM" to bezwątpienia wybrałbym to pierwsze. Oczywiście nie wszystko jeszcze przesądzone – sprawa prawdopodobnie wejdzie na drogę sądową, nie wiemy też jaki będzie kolejny ruch Herve Caena. Na oficjalnym forum studia, Chris Taylor zapewnia, że prace nad "Project V13" trwają dalej. Sprawa może się tak potoczyć, że Interplay mimo wszystko zrealizuje postnuklearną grę MMORPG ale ostatecznie nie będącą jednak Falloutem.

środa, 15 kwietnia 2009
DONOS: Spatchuj mi Arcanum panie Drog Black Tooth!

 

Niezmordowany Drog Black Tooth wypuścił właśnie kolejną wersję swojego HIGH RESOLUTION patcha do Arcanum. Wcześniejsze odsłony nie były za bardzo uniwersalne, ani też zbytnio nie dostosowywały się do wybranej rozdzielczości. Tym razem autor wysmażył wersję umożliwiającą odpalenie gry w dowolnej rozdziałce. Elementy interfejsu pozostają wprawdzie w oryginalnych rozmiarach, lecz teraz ulegają wypośrodkowaniu, do tego dochodzi opcjonalna większa czcionka.

Patch do zassania ze strony DBT: http://drog.terra-arcanum.com/

Odpowiedni topic na forum Terra Arcanum: http://www.terra-arcanum.com/phpBB/viewtopic.php?t=15487

Dziękujemy panie Drog, nie pierwszy raz zresztą ;).

PS. Osobiście nieco bardziej podobał mi się poprzedni "wysokorozdzielczościowy" projekt BDT, który nie tylko pozwalał odpalić grę w wyższej rozdzielczości to także dostosowywał interfejs poprzez dodanie nowych elementów graficznych itp. Dzięki temu wszystko wyglada bardziej "zwarcie" i "naturalnie". Niestety ukazała się tylko wersja 1024x768. Nie wiem czy można ją jeszcze z jakiegoś miejsca ściągnąć, sam mam ją gdzieś na dysku... Z tego co wiem autor zmienił kurs i zawiesił ten konkretny projekt (do tego nie zapewnia gwarancji kompatybilności z nowszymi wersjami swojego Unofficial Patcha, w odróżnieniu od HRP, o którym piszę wyżej).

TAKA NIBY RECENZJA: Fahrenheit


Od czasu do czasu skrobnę jakąś "recenzję" - taką jak właśnie ta. "Recenzję" bo regularną recenzją trudno będzie to nazwać. Ot, taki zbiór przemyśleń i opinii prawdopodobnie podparty wypunktowanymi zaletami i wadami gry. Przy obcowaniu z każdym tytułem takową listę zawsze sobie sporządzam więc z umieszczeniem jej problemu nie będzie ;D. Tekst będzie raczej "średnio-krótki", chyba, że wyjątkowo najdzie mnie ochota na pisanie a to zdarzy się raczej wówczas tylko wtedy, gdy gra będzie wyjątkowa dobra lub... kiepska ;). Na pierwszy ogień idzie Fahrenheit, po którego sięgnąłem dzięki rekomendacji mojego przyjaciela.

[ ostrzegam: styl bardzo luźny! pisząc przeważnie zastanawiam się dziesięciokrotnie nad kształtem każego zdania, tym razem postanowiłem pójść "na żywioł" inaczej napisanie tego tekstu zajęłoby mi pewnie z 1.5h ;P ]

"Rozczarowanie" to najlepsze słowo opisujące moje wrażenia. Szumne zapowiedzi o wspaniałej przygodówce, rewolucji w gatunku itp. okazały się tylko i jedynie zapowiedziami. Mój znajomy, wspomniany wcześniej, przestrzegał mnie, że z tą "rewolucją" jest coś nie tak, ale nie spodziewałem się, iż jest aż tak źle. Jedną z najważniejszych wad tytułu jest gameplay, a raczej jego strzępki. Cała rozgrywka polega na... chodzeniu i wykonywaniu pewnych akcji po to żeby... zamknąć scenę i przejść do następnej. Tylko tyle, robimy to dla samego robienia, nie ma wyzwań, zagadek, łamigłówek (może z dwa/trzy rozdziały wymagają jakiegoś tam "pomyślunku"). Wszystko dość często przerywane jest wstawkami zręcznościowymi i to BARDZO kiepskimi. Polegają one ogólnie na nawalaniu klawiszy kierunkowych "lewo" i "prawo" (sic!) lub (częściej) wciskaniu odpowiednich klawiszy w odpowiednim momencie (na zasadzie "powtarzaj za mną"). Rozgrywka leży na całości i chciałoby się, aby fabuła była na tyle interesująca aby przykuć do monitora. Niestety tak nie jest. Opowieść zaczyna się ciekawie, ale im dalej w las to jest coraz gorzej. Nie dajcie się zmylić: to nie jest thriller psychologiczny a fantastyczna bajeczka o potężnych mocach, prorokach i ratowaniu świata. Raczej średnia bajeczka. Kiedy gameplay jest niesatysfakcjonujący i fabuła także to grze niestety nic nie jest już w stanie pomóc. Tak przynajmniej myślałem do czasu spotkania z Fahrenheitem. To "coś" wprawdzie nie wyciąga gry z "doła", ale pozostawia bardzo dobre wrażenie na całości. Akcję w tytule obserwujemy z kilku ujęć (jesteśmy ściganym i ścigającymi) co jest rozwiązaniem bardzo ciekawym. Najbardziej podoba mi się jednak pokazywanie codziennych zajęć bohaterów, ich problemów prywatnych itp. - bardzo ambitne podejście jak na grę komputerową. O ile główna oś fabularna kuleje to cała otoczka jest intrygująca. W grze najlepsze są wątki poboczne i Ci bohaterowie, którzy nie są tym "jedynym głównym" (bo taki właściwie jest, ten wokół którego kręci się cała historia). Fahrenheit to ogólnie film interaktywny przerywany elementami zręcznościowymi, jako przygodówka wypada kiepsko, jako całość to raczej regres niż rzeczywisty postęp. Dla mnie sama filmowość tytułu nie czyni z niego od razu pozycji wybitnej. Mogło być dobrze, potencjał twórcy mają, ale z umiejętnością jego wykorzystania jest już gorzej. Wyszła taka gra "dla wszystkich" i jednocześnie "nie wiadomo dla kogo". Gra bez gameplayu (formy) - OK, ale wtedy musi ona oferować ciekawą treść. Tutaj jej nie ma, jest tylko kilka niezłych środków.

-----------------------------------------


+ całkiem fajne postaci
+ dobra oprawa audio (w tym: muzyka i lektorzy)
+ ciekawy pomysł z pokazywaniem codziennych czynności wykonywanych przez postaci, poruszaniem ich prywatnych spraw, problemów itp.
+ klimat i częściowo fabuła - w grze tkwi ogromny potencjał, ale...
+ rozdziały z Carlą i Taylorem
+ pomysł z miernikiem stanu psychicznego (sama idea)
+ sterujemy kilkoma postaciami, obserwujemy akcję z kilku ujęć

- niewykorzystany potencjał, aż boli...
- grafika dzisiaj lekko trąci myszką (ale tragedii nie ma :))
- niewygodne, do tego niepotrzebnie udziwnione, sterowanie + "przyjazna" kamera
- niepotrzebne elementy zręcznościowe, czasówki i - pozbawione jakiegokolwiek głębszego sensu - prostackie wręcz momenty "lewo-prawo-nawalaj-w-klawisze"
- liniowo do bólu
- krótka
- fabuła, w połowie, co bardzo negatywnie odbija się na odbiorze całości
- większość rozdziałów z Lucasem
- parę naprawdę straszliwie słabych momentów jak [spoiler]"atak robali", "hiper-przeciąg", "starcie na dachu" czy finałowa walka[/spoiler], mnóstwo tanich chwytów
- mało gry w grze: po sznurku do kłębka, prosto, zero wyzwań (oprócz bezsensownych wstawek zręcznościowych), gra prosta jak budowa cepa... właściwie: interaktywny film przerywany słabymi minigrami
- kilka drobiazgów: brak możliwości pominięcia części animacji; miernik stanu psychicznego - fajna sprawa, ale... co to w ogóle robi? (bajer dla bajeru); częsty problem z "wycelowaniem" w obiekt, na którym chcemy dokonać jakiejś akcji

-----------------------------------------

OCENA: 6+/10
RAPORT Z GRANIA: Baldur

 

Jak pisałem wcześniej wziąłem się ostatnio za Baldur's Gate z dodatkiem "Opowieści z Wybrzeża Mieczy". Tak, pierwszy raz. Możecie mnie z ziemią zrównać, i słusznie ;).

Niestety muszę stwierdzić, że - jak na razie - gra wzbudza we mnie bardzo mieszane uczucia. Nie, nie jest źle, ale jest aż za bardzo neutralnie. W każdy tytuł trzeba najpierw "wejść", wymaga to nieco czasu, ale w przypadku BG ten czas jest niepokojąco długi. W tej chwili łatwiej wymienić mi jest wady gry niż jej wyraźne zalety. Przy okazji grania w każdy tytuł robię sobie "na brudno" listę jego plusów i minusów (nierzadko bardzo szczegółową), przy BG tych drugich już co nieco jest, z pierwszych... jeden - muzyka. Razi lakoniczność dialogów, zadania typu "zabij stwora - przynieś naszyjnik z jego wora" a najbardziej... dziennik. Kur&%^$, nie ma quest loga, spisu zadań! Agrhhhh!!!!

Nie odkładam Baldursa, nic z tych rzeczy. Próbuję dalej, zresztą na dobrą sprawę całość mnie nie odrzuca czyli... nie musi to wcale znaczyć, że jest źle (wiem z doświadczenia ;)). Często spotykam się z opiniami, iż pierwsze BG prze-wybitne nie jest i dopiero druga odsłona jest "TYM Baldursem", a w I część warto zagrać tylko po to aby czerpać większą przyjemność z "dwójki" i mieć lepsze "wejście".

poniedziałek, 13 kwietnia 2009
DONOS: Druga odsłona Drakensang - fakty i fakciki

 

Drakensang tytułem wybitnym nie jest, ale na tyle dobrym, iż wieść o rozpoczęciu prac nad jego kolejną odsłoną bardzo mnie uradowała. Tym razem po grze oczekuję jednak bardzo wiele. Grzechy "jedynki" były do przełknięcia, ale... drugi raz raczej rady nie dam. Tym razem Radon Labs, albo musi bardzo znacząco podnieść wartość merytoryczno-fabularną gry, albo/i popracować nad pomyłkami wynikającymi z obranej konwencji (o czystych problemach technicznych nie wspominając). Przeczesując internet można natknąć sie już na pewne informacje dt. prequela Drakensang. Obszerny artykuł o grze zamieścił też niemiecki (a jakże ;P) GameStar. Oto co nieco faktów zebranych, z oficjalnego forum, troszkę nieudolnie odczytanych z niemieckiego (i angielskiego) ;D.

  • tytuł gry to "Drakensang: Am Fluss der Zeit" czyli "Drakenang: The River of Time"
  • planowana data premiery: I kwartał 2010; platforma: tylko PC
  • D:TRoT ma być prequelem, akcja gry osadzona zostanie... 23 lata przed wydarzeniami znanymi z oryginalnego Drakensanga
  • za fabułę odpowiedzialni są ci sami autorzy co w przypadku pierwszego tytułu
  • historia ma nie być zbytnio "epicka", autorzy stawiają na jej nieco inny charakter (co by to nie znaczyło)
  • powróci kilka znanych nam już postaci, m.in.: Ardo, Nandor, Auralia, Gladys, Archon Megalon [to ten "rogaty mag"], Ulwina Neisbeck, Alrico Falfara, być może Bredo Benro, Parzalon z Scufflewick, Forgrimm; ten ostatni ma być jedną z czołowych postaci
  • akcja gry rozpocznie się w Ferdok, ale "centralnym" miastem ma być Nadoret (mniejsze od Ferdok, ale rzekomo bardziej "skondensowane")
  • bye-bye dla zamykających się lokacji, każda będzie mogła być odwiedzona ponownie, co więcej: z czasem mają się pojawiać w nich nowe zadania (!!!), tak jak dotychczas było to (tylko) w Ferdok
  • istotną rolę odegra tytułowa rzeka oraz łódź, którą nasz heros będzie mógł przemieszczać się po świecie gry (łajba ma prawdopodobnie pełnić również funkcję zbliżoną do rezydencji w Ferdok)
  • ukończenie pozycji ma zając średnio przynajmniej 40 godzin
  • twórcy chcą większy nacisk położyć na replayability: pojawić ma się więcej wyborów fabularnych, a wybór profesji ma być istotniejszy dla przebiegu rozgrywki
  • choć questy mają być bardziej złożone i dawać większe pole do decyzji to... zakończenie pozostanie jedno
  • sysytem DSA ma być lepiej "wykorzystany" w grze, ma się to objawić m.in. większą przydatnością umiejętności, talentów itp.
  • więcej "nocnych" misji (niestety nic mi nie wiadomo o wprowadzeniu normalnego cyklu dobowego :/, choć pewne przypuszczenia są, iż się to stanie)
  • kreacja postaci pozostanie oparta na archetypach, ale możliwość ich edycji ma zostać poszerzona, w tym o edycję wyglądu czy samodzielny dobór zalet/wad postaci
  • pojawią się nowe archetypy: geolog (?) - krasnoludzki druid, barbarzyńca i być może kleryk z zakonu Phexa
  • drużyna pozostaje czteroosobowa
  • współtowarzysze mają zostać uzbrojeni w "głębsze charaktery", mają być mniej bierni, romanse zapowiedziane też zostały ;) (wybór potencjalnych towarzyszy ma być o wiele szczuplejszy od tego w Drakensang - twórcy widocznie chcą się bardziej skupić na jakości a nie ilości)
  • potwierdzoną postacią, która będzie mogła zasilić nasze szeregi jest oczywiście Forgrimm, kolejną jest półelfka o imieniu Fayris
  • dialogi mają zostać w pełni udźwiękowione, i z tego powodu... również skrócone (!!!???)
  • poprawione AI wrogów
  • kupcy mają zostać bardziej "wyspecjalizowani"
  • bardziej różnorodne otoczenie i scenerie
  • pojawi się coś na wzór "szybkiej podróży", która ma przyśpieszyć przemieszczanie się po lokacjach, te maja zostać też zresztą tak zaprojektowane żeby zredukować czas spędzony na chodzeniu do rozsądnego minimum
  • na kilku screenach gra prezentuje się troszkę ciemniej, nie ma na nich tak jaskrawych, pastelowych kolorów co daje pewną nadzieję, iż D:TRoT będzie tytułem nieco "mroczniejszym" (choć ciągle utrzymanym w "przygodowym" klimacie)
  • nowe stworzenia: wilkołaki, wyrośnięte chrząszcze, bagienne małpy (WTF? :D), entopodobni drzewo-ludzie, wąż wodny, Neckerinowie ("wodni-ludzie", nimfopodobne istoty), tygrysy szablozębne (i może też jeszcze jakieś inne kotowate), nietoperze, "krokodylo-ludzie" (!?), gargulce, nowe zwierzątka hodowlane (kozy)
  • poprawiona grafika: oświetlenie, tekstury, mimika twarzy...

Na deser filmik GameStara prosto ze studia Radon Labs:

http://www.gamestar.de/index.cfm?pid=453&pk=12076

Kilka screenów:

http://www.gamestar.de/screenshots/rollenspiele/80825/drakensang_am_fluss_der_zeit.html

Kilka artworków:

http://www.gamestar.de/screenshots/80906/drakensang_am_fluss_der_zeit_charaktere_aus_dem_rollenspiel.html

 

JESZCZE GORĄCE OBRAZKI

(inne niż te, do których prowadzi powyższy link)

[PPM -> 'Pokaż obrazkek', jeśli chcesz go zobaczyć w wyższej rozdielczości]

środa, 08 kwietnia 2009
RANKING: cRPG i stwory pokrewne

Jako, że cPRGi to najbliższe memu sercu podwórko, pozwoliłem sobie na przedsatwienie osobistego rankingu gier z tego gatunku. Żeby nie było za biednie ująłem w nim również wszystkie około-cRPGowe hybrydy, dziwadła i pokraki, w tym wszelakie tzw. action-RPGi czy też mieszanki gier zręcznościowych z RPG itp.

Jak widać w zestawieniu brakuje obu Baldur's Gate'ów czy choćby Neverwinter Nightsów. BG jakoś tak mnie w życiu ominęło, miałem nieco styczności z BG2, ale nie na tyle żeby dojść do jakiejś własnej opinii. Mam chociaż co teraz nadrabiać tym bardziej, iż wielu ciekawych nowych gier na horyzoncie też za bardzo nie widać (uogulniając). Aktualnie zabrałem się za BG1 z dodatkiem, prawdopodobnie za 2-3 miesiące (znając me tempo gry) pojawi się tu moja opinia a w rankingu urodzi się kolejna pozycja :).

(pomimo identycznych not kolejność nie jest przypadkowa!)

01. Fallout 2 9/10 [cRPG]
02. Fallout 9/10 [cRPG]
03. Planescape: Torment   
9/10 [cRPG]
04. Arcanum: oS&MO   
9-/10 [cRPG]
05. Drakensang      
7+/10 [cRPG]
06. Wiedźmin          
7+/10
[cRPG/h&s]
07. Gothic          
7+/10
[action-RPG]
08. Divine Divinity 
7/10 [cRPG/h&s]
09. Mass Effect       
7-/10 [action-RPG/TPS]
10. Fallout 3 7-/10 [action-RPG/FPS]
11. Fable 6+/10 [action-RPG/arcade]
12. TES4: Oblivion 5/10 [action-RPG/slasher]
13. Two Worlds 3+/10 [action-RPG]
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6